Czy naprawdę - wypowiedzi internautów

  • 0 replies
  • 1517 views
*

Offline Iwona

  • *****
  • 145
  • +24/-1
Czy naprawdę - wypowiedzi internautów
« dnia: Listopad 02, 2014, 17:26:36 »
Programy nauczania zostały okrojone do minimum, a i tak okazuje się, że nauczyciel nie ma czasu na realizację programu, dzieci natomiast na zrozumienie. Ktoś tu wcześniej napisał, że kiedyś szkoła była do uczenia się i nie była placem zabaw. Teraz szkoła to festyny, zabawy, zajęcia integracyjne, wyjazdy do zoo, kina, sprzątanie świata, itd, itp. Przecież niegdyś siedmiolatki szły do pierwszej klasy i od początku siedziały po 45 minut w ławkach, na przerwach musiały znaleźć klasę "do polskiego", nie było zabaw na dywanie, wyklejania motylków przez kilka dni, wyjść na plac zabaw dla odpoczynku, itp. I co, ktoś nie przeżył tych spartańskich metod i okropnych warunków? A kto ówczesnym maluchom wiązał buty? Nikt nie słyszał o butach na rzepy. Oburzą się matki i ojcowie, ale "wychowujecie" gamoni i niedojdy. Posyłacie na tysiąc zajęć pozalekcyjnych, a nie uczycie elementarnych rzeczy i spraw. Zamiast dać dzieciakowi możliwość odkrywania świata, to kupujecie mu telefony, komputery, wozicie po egzotycznych miejscach i co z tego? Jak taki maluch nie potrafi samodzielnie się ubrać, nie zna dyscypliny( o boże, przecież dyscyplina to słowo ze zgniłego średniowiecza, dziecko nie może być, kurde, ograniczane!). Rodziców należałoby edukować, żeby nie krzywdzili własnych dzieci.

Niby "zawsze tak było", ale w latach 70. (czyli wieki temu) było jednak nieco inaczej. Oczywiście, że na początku rodzicie odprowadzali pierwszaków do szkoły, a nauczyciele prowadzali po szkole, ale już po kilku miesiącach wielkim wstydem było, gdy mama lub babcia asystowała w drodze do szkoły. Nikt na nas nie chuchał i nie dmuchał. Pewnie, że ruch samochodowy był mniejszy, ale też mniej było w społeczeństwie fobii generowanych przez media. I mniej było obojętności. (Kolega wpadł tyłkiem do kałuży, to obca kobieta wzięła Go za rękę, zabrała do domu i wyczyściła, jak mogła te brudne i mokre spodnie. Dziś nie ośmieliłaby się tak zrobić, dlaczego?) Nie pisano nam na karteczkach, co trzeba przynieść na następny dzień. Nie zapamiętałeś, dostałeś dwóję. Nie miałeś w sobie dyscypliny, by się zorganizować, to miałeś kłopoty. Ot i wszystko. Szkoła uczyła nie tylko, ile jest republik radzieckich, ale i samodzielności i odpowiedzialności.
I jeszcze jedno. Pani nie widzi większych różnic, może poza zamianą ocen na kwiatki, czy pszczółki. A ja widzę mnóstwo. A najbardziej razi mnie zrezygnowanie z uczenia pamięciowego. "Ważne, żeby dzieci wiedziały, gdzie szukać". Ot, logika. Tylko co zrobić, gdy szukają głownie w Internecie? Ilu ludzi ma teraz w domach póki pełne książek? Niech zabraknie prądu, to cywilizacja zginie.

Nauczyciele sobie nie radzą? Bzdura, to ministerstwo nie radzi sobie z własną reformą!!! Sześciolatki do szkoły-tak, dostosowanie wymagań, programu-jeszcze nie! Ale pewnie wkrótce! Kiedyś w zerówce dzieci znały wszystkie literki, teraz będą się ich uczyć w klasie czwartej?! A co będzie w gimnazjum??? Wymyślają, kombinują, co minister to nowe, genialne pomysły! Siedzą na tych swoich stołkach i śmieją się i z nauczycieli, i z rodziców, bo społeczeństwo coraz głupsze, to i rządzić nimi łatwiej będzie! Co za kraj!

W 1975 poszłam do szkoły jako 6-latka. Szkoły, która była wybudowana na 400 dzieci a uczyło się w niej 1200 uczniów. Rok wcześniej zginęli moi rodzice, zajęła się mną babcia. Byłam samodzielna, bo tak mnie wychowywano, w szkole nikt się nade mną nie roztkliwiał. Najbardziej brakowało mi w I klasie... leżakowania :) Przetrwałam, byłam dobrą uczennicą.  Zapłaciłam za to nerwicą "szkolną", ale to już inna sprawa. Podobnie wychowałam swojego syna: w przedszkolu w szatni rozbierał się i ubierał sam, wiązać buty potrafiła jako 5 latek, potem w szkole pakował tornister sam i sam dbał o swoje szkolne obowiązki. Pomagała mu, ale dopiero wtedy, gdy tego potrzebował- czasem bywało ciężko i nerwowo, ale nie wyręczałam go-chociaż często byłoby to łatwiejsze. Uważam, że dzieci nie są głupie, a niezorganizowanie i niezaradność najczęściej "zawdzięczają" nadopiekuńczym rodzicom.
Właśnie z tego powodu po 20 latach pracy w klasach 1-3 odeszłam ze szkoły, chociaż uwielbiałam pracę z dziećmi. Nikt mnie stale nie poucza, nie obraża. Pracuję w innym zawodzie mam mniej stresów , mniej pracy i więcej pieniędzy. Wychowałam 3 dzieci- tornistrów im nie nosiłam, wściekłam się gdy nie wiedziały co mają zadane i nie zwalałam odpowiedzialności za gapiostwo moich dzieci na nauczyciela, który NIE MA OBOWIĄZKU KAŻDEMU zaznaczać w ćwiczeniach co jest zadane. Uczeń ma słuchać, a jeśli nie słucha to jak ma wykonać polecania NIE NAUCZONY DYSCYPLINY. A WYMAGANIE od ucznia by nosił przybory szkolne i DBAŁ o nie to jak oczekiwanie, ze pierwszoklasista zda maturę. Przynajmniej takie odnosiłam wrażenie w rozmowach z rodzicami, czy dyrektorami. MIAŁAM ZA DUŻE WYMAGANIA

A może by tak ktoś kompetentny ocenił pod względem logicznym te nieszczęsne "pakietowe" podręczniki? Drugi rok z rzędu wywalam dwieście kilkadziesiąt złotych na "Naszą klasę" - nielogiczne badziewie. Inne pakiety podobno nie lepsze. Mam nadzieję, że zostaną zlikwidowane, jak opracują do końca podręczniki "rządowe" (może i też badziewie, ale przynajmniej za darmo). Może by tak zamiast uczyć dzieci od małego "kopiuj-wklej" za pomocą gotowców wycinanko-wyklejanek wrócić do kolorowego papieru? Bardziej kreatywne i tańsze. Może by tak zacząć dzieci uczyć logiki? Mój syn jest najmłodszy w klasie i radzi sobie lepiej niż starsi (niektórzy o ponad rok) koledzy i koleżanki. Miał 3 lata, jak zaczął bawić się starym Falskim - nawet nie wiemy, kiedy nauczył się czytać. Dziecko w wieku 4-5lat jest niesamowicie chłonne. Ciekawe, co za "geniusz" zdecydował, że dzieci w zerówce nie uczą się czytać. Dużo też zależy od rodziców i otoczenia. Jeśli pozwolicie dziecku rzucać papiery pod siebie i za nie sprzątacie, podkładacie mu wszystko pod nos, wiążecie buciki itp to nie dziwcie się, że w szkole "nie ogarnia". Do tego "niania" telewizor albo komputer po kilka godzin dziennie. Pozdrawiam rozsądnych rodziców

U nas zabaw nie było, jedyne co, to mieliśmy klasowego chomika, z którym dyżurni musieli siedzieć na długiej przerwie a na ferie i wakacje brać do domu :/ Czasami mieliśmy lekcje w różnych salach (głównie muzyka, religia i wf), nikt nas nie prowadził do sal, za wyjątkiem pierwszego dnia szkoły, kiedy Pani pokazała nam gdzie co jest. Normalnie pakowaliśmy tornistry, bo przedmioty były normalne: polski, matematyka, muzyka, plastyka, środowisko... My w czwartej klasie zmienialiśmy budynki więc to dopiero był szok, ale szybko każdy wszystko ogarnął i nie było problemu.

Jestem mamą dziewięciolatki , która poszła do szkoły wcześniej. Jednak tej decyzji nie podjęłam sama. Pomogli mi w tym : psycholog oraz wychowawcy z przedszkola. Każdy rodzic zna możliwości swojego dziecka , ale napotykanych trudności nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Moja córka jest piątkową uczennicą , ale dużo pracujemy wspólnie w domu , bo klasa czwarta jest bardzo trudna. Jeśli widzę, że ma problemy z zadaniami z matematyki , robimy dodatkowe przykłady w domu dla lepszego przyswojenia materiału. Dużym problemem były kierunki geograficzne :D Coś co wydaje się proste i oczywiste , może przysporzyć trudności. Rysowałyśmy na tablicy , szukałyśmy na mapie najdalej wysuniętych punktów itd, ale na kartkówce i tak się wszystko wzorcowo pokiełbasiło: D Nie robimy dramatu, wszystko można poprawić. Najważniejsze , aby dziecko wspierać i pomagać, przecież jesteśmy rodzicami .
Rozumiem , że są dzieciaki , które nie potrafią wiązać butów, czy płynnie czytać w tym wieku, ale czy to szkoła jest za to odpowiedzialna, czy może brak konsekwencji z naszej strony? Nie możemy też zrzucać na nauczycieli brak umiejętności posługiwania się sztućcami itp.
W szkole mojej córki prężnie działa pomoc koleżeńska. Pierwszoklasiści mogą zwrócić się o pomoc np: do starszej siostry :), która pomoże zawiązać buta, zaprowadzi do klasy, czy w szatni pomoże pozbierać się do kupy małemu " niedorajdzie" :) Dzieciaki sobie poradzą przy naszym wsparciu i szkoły. Nie dramatyzujmy!!!

Co za bzdura. Jeżeli trzy lata nie wystarczy do przygotowania dzieci na klasę czwarta to jest to wina programu i nauczycieli . Kiedyś dzieci do klasy pierwszej przychodziły bez umiejętności czytania, bo nie było obowiązkowych zerówek i w czwartej klasie nie miały problemów z czytaniem czy też ze znalezieniem sali.

I cóż z tego, że były to 10- latki . Nie wyobrażam sobie dziewięciolatka , który nie potrafi sobie zawiązać butów. Jeżeli z pierwszych trzech lat nauki zrobiło się pseudo-ochronkę a nie szkołę,  w której są określone wymagania i obowiązki,  to takie są rezultaty.  A epatowanie wszystkich "straszliwą" matematyką to jakaś paranoja . Uchodzę za sadystę bo wymagam znajomości tabliczki mnożenia w zakresie 100-tu i odejmowania oraz dodawania w PAMIĘCI !!!! No zgroza…

*****
Dzieci są niesamodzielne. Pracowałam 7 lat w szkole jako pielęgniarka szkolna. Mózg się lasuje. Dziecko nie musi wysilać umysłu, bo wszystko jest za niego robione, szczególnie przez rodziców. Nie raz przeżyłam szok widząc nadgorliwą mamusię sadzającą (uwaga!!!) 10-latka na parapet okna i wiążącą mu buciki. Dzieci obsługują komputery, gry, iphony, a tyłka nie umieją podetrzeć (też byłam świadkiem). Mam 40-lat i uważam, że byliśmy lepiej wychowywani, na bardziej samodzielnych. Zaraz mnie tu pewnie rodzice tego wątłego pokolenia dzieci zbluzgają, ale to tylko potwierdzi to co mówię, bo prawda w oczy kole. Niedługo jak się zgasi światło to dziecko będzie świecić napromieniowaniem od komputera. A rodzice nadal głusi na dobre rady. Dzisiejszym dzieciom trzeba pomoc, bo nawet dla dorosłych te czasy nie są łatwe. Ale jak na razie to rodzice potrafią się tylko oburzać, a oświata kuleje. Szkoda!!!
***
Posłałam swojego młodszego syna jako sześciolatka do pierwszej klasy. W tej chwili jest w klasie szóstej. Jest samodzielny i inteligentny ale niestety ze starszymi dziećmi nie ma szans. Jest ambitny i pracowity ale wszystko niestety zabiera mu dwa razy więcej czasu niż innym starszym o rok dzieciom. Widzę to każdego dnia już szósty rok, ponieważ ma brata w tej samej klasie o rok starszego. WSZYSTKIM ODRADZAM POSYŁANIE SZEŚCIOLATKÓW DO PIERWSZEJ KLASY!!! LUDZIE NIE RÓBCIE SOBIE DODATKOWYCH KŁOPOTÓW I DZIECIOM STRESU.
***

Dziecko w młodszym wieku szkolnym jest chętne do zdobywania nowych doświadczeń, wiadomości, umiejętności, zasad funkcjonowania w środowisku rówieśniczym jak też i w świecie dorosłych. Umysł jest bardzo chłonny.
Pierwsze kroki stawia w domu. Tu są jego najważniejsi nauczyciele - Rodzice. Jeśli nie wykorzystają tego czasu dobrze, nie pokażą dzieciom, że tak naprawdę naszym życiem rządzą pewne zasady, bez których dobre i mądre życie nie jest możliwe,  ich najdroższe skarby nie będą takie, jakie sobie wymarzyli. Na pewno nie wszystkie, ale jakaś część z nich na pewno. Takie dzieci mają trudności z podporządkowaniem się normom i zasadom obowiązującym ucznia w szkole. Potem ze zdumieniem dowiadują się, że ich dziecko zaczyna sprawiać problemy.
Może to być spowodowane zbyt długim przebywaniem w świetlicy szkolnej. Dziecko potrzebuje odmiany, której nie da świetlica, bo jest tam zwyczajnie za dużo uczniów. 
Według mnie nie może też być tak, aby rodzic błagał swoje dziecko, żeby nie sprawiało kłopotów, grzecznie się zachowywało. Albo jeszcze lepiej mówi mu mama: ,,a na tę lekcję możesz nie iść, nie jest ci do niczego potrzebna''. Zgroza!!! Czego nauczy się dziecko? Olewania szkoły i nauczyciela.
To nieprawda, że dzieci mają się w szkole tylko bawić. Zabawa jest tylko częścią i nie zastąpi procesu edukacyjnego.
Nie mogę zrozumieć, co złego było w zerówce, która obowiązywała 6 lat temu. Dzieciaki miały czas na zabawę, na naukę. Przychodziły do szkoły, dobrze przygotowane, samodzielne.
Poziom szkolnictwa stale i widocznie się obniża.
Zabiegani Rodzice coraz mniej czasu poświęcają swoim dzieciom, nie mają czasu na rozmowę. Nie nadążają. W sytuacjach kryzysowych nie wszyscy rodzice stają na wysokości zadania.


Szkolne problemy i przypadki to temat rzeka. Zapraszam wszystkich do wymiany myśli.

Iwona Puczko


 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:


Pytanie anty-spamowe:
Przepisz nazwę
kreatywni
pomijając samogłoski: