Polska złota jesień i "moje" nowe różowe okulary cz.1

  • 0 replies
  • 1478 views
*

Offline aolczak

  • *
  • 12
  • +31/-0
Polska złota jesień i "moje" nowe różowe okulary cz.1
« dnia: Październik 17, 2014, 16:35:23 »
Aura za oknem niekoniecznie obrazująca dzisiaj złotą jesień,brak słońca,szaro,ponuro.Ja określam to jesienią w swej pełnej krasie.Widoczna,wszechobecna,kierująca się swoimi prawami.Kolejna pora roku.Odrobinkę inna,taki stan przejściowy,z upalnego,słonecznego lata wchodzimy w przedsionek chłodnych i zimniejszych dni.Jednakże obecna pora roku kojarzy się zazwyczaj z "trudniejszym" czasem.Złe samopoczucie,tzw.dołki psychiczne,mniejsze lub większe,chwilowe rozdrażnienie,momentami apatia...Przyznam,że cofając się myślami wstecz,analizując pewne rzeczy,każda jesień,przynajmniej w moim przypadku,wnosiła własnie takie odczucia.Dalekie od pozytywnych.Tegoroczna mam nadzieję będzie bardziej łaskawsza,a może inaczej,postanowiłam się jej przeciwstawić.W końcu ja także mam w tej sprawie coś do powiedzenia:-)Zakiełkowało w głowie pytanie:skąd to nastawienie?Z życia wzięte,najprostsza odpowiedź.Od dłuższego już czasu dogłębnie analizuję niektóre wydarzenia i sytuacje zaistniałe w moim życiu,zarówno te bardzo prywatne,rodzinne jak i te na gruncie co dziennym.Było o czym myśleć,a gdyby spróbować opisać chyba wyszłyby opasłe tomy:-)Uzmysłowiłam sobie,że w pewnym momencie po prostu się poddałam.Sprzyjały ku temu okoliczności,czasem moje położenie,a dopingowała wszystko samotność.Dobrze się znamy,aczkolwiek nie planuję zawierać z nią przyjaźni:-)Przypomniałam sobie jaka byłam,co mnie cieszyło,napawało optymizmem,dodawało skrzydeł,ile drogocennej energii czerpałam z własnego dobrego nastroju,uśmiechu.I co nieodłącznie się z tym wiąże, "namierzyłam" przyczyny,które "obrabowały" mnie z własnego JA.A przecież byłam przy tym.Powolutku,małymi krokami na nowo zaczęłam szukać bacznie rozglądając się wokół,a przy okazji przyglądać się sobie.Wiele z utraconych "chwilowo" elementów udało mi się odnaleźć.Takie moje małe skarby.I choć dziś za oknem przygnębiająco i pogoda sprzyja marudzeniu,nie ma w sobie dość mocy,by dostosować mój nastrój do siebie.Doskonale zdaję sobie sprawę,że nie można nieustannie być w euforii,że dni,w których trzeba coś udźwignąć czy przenieść kamień,różnych gabarytów,w inne miejsce nie wyeliminuję ze swojego życia,nikt przecież nie jest w stanie,to dam radę.Dlaczego?Ponieważ tak sobie obiecałam.I to nie dzisiaj akurat.Rozmyślania,refleksje,wspomnienia,rzeczywisty stan rzeczy,wszystkie ZA i PRZECIW doprowadziły mnie do...do samej siebie.O to chodziło,tego mi brakowało.Nie jestem cudownie "wyleczona" tej jesieni,wiele tak naprawdę i złego i przykrego doświadczyłam,a nawet wciąż się to dzieje,nie pozwolę,by mnie wciągnęło.Jako potwierdzenie słuszności zmiany mojego nastawienia potraktowałam pewien artykuł,który przypadkiem trafił w moje ręce,czytałam go z uwagą i utożsamiłam się z pewnymi zagadnieniami.W jakimś stopniu pomógł mi.Postanowiłam go umieścić na forum,może także dla kogoś innego okaże się pomocny,albo pozwoli na rozbudzenie nadziei.Jakich?To już zależy od tego czego szukamy,czy w sobie,czy wokół siebie.Może pozwoli otworzyć oczy na coś co skrzętnie,z lubością ukrywamy w nas samych.

 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:


Pytanie anty-spamowe:
Przepisz nazwę
kreatywni
pomijając samogłoski: