KREATYWNI
   

Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka

Offline aolczak

  • *****
  • 12
  • +31/-0
Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« dnia: Wrzesień 03, 2014, 14:42:42 »
Bardzo się cieszę,że trafiłam na to forum.Poruszane są na nim ciekawe i bardzo istotne kwestie.Jako rodzic dziecka uczęszczającego do młodszej klasy podstawówki,staję czasem przed pewnymi dylematami.Wydawałoby się,że jest to okres,w którym problemy mniejsze w zdecydowanej mierze biorą górę nad większymi,a życie,to szkolne,okazuje się pisze różne scenariusze.Z własnych doświadczeń,obserwacji,rozmów z innymi rodzicami wnioskuję,że coś jest nie tak.Doskonale pamiętam,jak to było,gdy sama chodziłam do szkoły podstawowej i patrząc wstecz widzę ogromną różnicę.Dziś drobne kłótnie,przepychanki między dziećmi kończą się wielką aferą,pozwolę sobie na użycie takiego słowa.Najczęstszym efektem końcowym jest obraza rodzica na rodzica poprzedzona nie przyjemną dyskusją.A dzieci?Różnie.Najczęściej puszczają w niepamięć owo wydarzenie,zdarza się niestety często,że po przysłuchaniu się racji rodziców,zasłyszanych w domowym zaciszu,ugruntowują w sobie taki sam pogląd na zaistniałą sytuację i siłą rzeczy"boczą się"na kolegę lub koleżankę.I nie ma znaczenia czy dotyczy to zabaw poza szkołą czy w niej.Jeśli w szkole,wiadomo, najczęściej wychowawca wprowadza rodziców w temat.Do czego zmierzam?Nie potrafię zrozumieć postawy dzisiejszego rodzica.Skąd bierze się,u większości, przeświadczenie,że to właśnie moje dziecko mówi prawdę?Dając tym samym do zrozumienia,że drugie zwyczajnie kłamie.A z obserwacji wnioskuję,że krótki czas po "zajściu"dzieci już nie bardzo same wiedzą jak to było.Pojawia się problem:słowo dziecka przeciwko słowu dziecka.Najlepiej gdy ktoś inny to widział,a i na tym polu,pomimo"świadków"zdarzenia,także pojawiają się odmienne wersje.Mam alergię na:każda matka broni swojego dziecka.Zależy jakie ma się do tego podejście.Osobiście staram się"wgryźć"się w problem,by móc wyciągnąć jakiekolwiek wnioski.Przede wszystkim,przynajmniej ja tak uważam,po wysłuchaniu wychowawcy i dzieci,jeśli w dalszym ciągu nie mam klarownego obrazu,rozważam czy moje dziecko mogło się minąć z prawdą.Wszyscy doskonale znamy swoje dzieci.Wystarczy często uśmieszek,znany nam wyraz twarzy i zagadka rozwiązana.Niestety najczęściej Ci,którzy są przeświadczeni o prawdomówności swych pociech,biorą udział w ich życiu właśnie PRZY OKAZJI takich niemiłych incydentów szkolnych.Zaznaczam,że piszę w tym przypadku o rodzicach,którzy są w domu,zajmują się wychowywaniem dzieci.Przyznam,że sama byłam w sytuacji,w której zwyczajnie nie wiedziałam jak postąpić z rodzicem,gdyż doskonale wiedziałam,że sprawa zakończy się obrazą,a jednocześnie świadomość,że ma nią wpływ drobnostka,doprowadzała do poczucia złości.Myślę,że jest to dość częsty problem w szkołach,między dziećmi i rodzicami.I jak się okazuje trzeba się trochę"napracować",żeby przysłowiowy wilk był syty i owca cała.Może ktoś również zwrócił uwagę na ten problem?Być może znalazł złoty środek?Może właśnie dzielenie się spostrzeżeniami i doświadczeniami z własnego życia pomoże nie tylko mi zrozumieć i spojrzeć na te zagadnienia z innej strony?Mam nadzieję,że nie jestem sama z podobnymi dylematami i zachęci to rodziców do zwykłej rozmowy o troskach szkolnego życia.
Pozdrawiam
Anna

Offline malwa

  • *
  • 21
  • +22/-1
Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 04, 2014, 13:36:13 »
Pani Aniu, poruszyła pani bardzo ciekawy i interesujący temat. Bardzo rzadko się zdarza żeby rodzice byli tak doskonale zorientowani w relacjach jakie panują w szkole. Wielkie brawa za tak wyraziste i konkretne opisanie tego problemu. Bo niestety, moim zdaniem jest to bardzo poważny problem. Rodzice za wszelką cenę chcąc uniknąć przedstawienia prawdziwej sytuacji która panuje w domu uciekają się do różnych ,,kombinacji". W całej tej sytuacji najbardziej poszkodowane jest dziecko a nauczyciel jest stawiany w trudnej sytuacji. Nie w pełni zorientowany często po prostu ma trudności z podjęciem właściwej decyzji a tym bardziej reakcji. Nie ukrywajmy, to co się dzieje w domu rodzinnym dziecko przynosi ze sobą do szkoły i pojawia się odreagowanie, czy to w stosunku do rówieśników, czy też nauczyciela. Zapewne łatwiej byłoby to ogarnąć gdyby tak jak pani pisze panowało większe otwarcie w relacji rodzic - nauczyciel, ale niestety wszyscy doskonale wiemy jaką trudności jest przyznanie się do swoich błędów, słabości czy częstej dzisiaj trudności materialnej która też ma nie mały wpływ na wszystko co się dzieje.
Bardzo się ucieszyłam widząc wpis rodzica dziecka które przypuszczam też stwarza pewnego rodzaju problemy. Bądźmy otwarci, pomagajmy sobie wzajemnie a z pewnością wszystko to będzie korzyścią dla Dzieci. Mam nadzieje że to forum kiedyś będzie takim miejscem że wymiana doświadczeń, otwartość pomogą rozwiązać nie jeden problem.

Pozdrawiam Malwina.

Offline ASia

  • *
  • 3
  • +5/-0
Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 04, 2014, 20:07:10 »
  Witam.Znam taką sytuację z autopsji.Mój syn ma w klasie kolegę,który stale zaczepia inne dzieci.Bardzo często je krzywdzi fizycznie(nie będę wdawać się w szczegóły)czego mój syn doświadczył na własnej skórze.Kiedy po kolejnym wypadku próbowałam dojść o co poszło,czy nie prowokował kolegi do takich zachowań okazało się,że moje dziecko "zmyśla,jest bezczelne i wszyscy uwzięli się na jej dziecko".Skończyło się to przykrymi słowami z jednej i drugiej strony.Nie jestem osobą konfliktową ale nie mogłam patrzeć jak moje dziecko nie chce iść do szkoły bo znowu coś się stanie.Nie wiem jak mam wytłumaczyć synowi co powinien robić w chwili kiedy dochodzi do takich aktów agresji.PZDR

Offline aolczak

  • *****
  • 12
  • +31/-0
Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 04, 2014, 21:21:04 »
Asiu,myślę,że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest w pierwszej kolejności szczera rozmowa z wychowawcą klasy.Jeśli kolega syna notorycznie zachowuje się w ten sposób w stosunku do rówieśników(zakładam,że nie tylko wobec klasy,ale i podczas przerw w kontaktach z innymi dziećmi,najczęściej tak to wygląda)z pewnością zostało to zauważone  nie tylko przez wychowawcę syna,ale i innych,dyżurujących nauczycieli.Twoja troska o dziecko jest absolutnie zrozumiała,a doskonale wiem,że towarzyszy jej bezsilność,to uczucie z kolei ja znam z autopsji.Nic przyjemnego.Jeśli kolega nie zmieni swojego zachowania proponuję zapytać wychowawcę o możliwość konkretniejszego rozwiązania problemu.Wiem,że w niektórych szkołach,w takich przypadkach,organizuje się spotkanie z rodzicami obojga dzieci,są przeprowadzane rozmowy z dziećmi i rodzicami w obecności wychowawcy i dyrektora szkoły.Jest to protokołowane,wymaga podpisu rodziców i dzieci,i co się z tym wiąże egzekwowane.Za nie przestrzeganie pisanej umowy wyciągane są konsekwencje.To już ostateczność,czasem nieunikniona.Najważniejszy jest stały kontakt z nauczycielem i omawianie na bieżąco spraw.Postawa rodziców tamtego dziecka świadczy o ich lekkim podejściu do sprawy,może nieświadomości powagi sytuacji,a może zwyczajnej głupocie.I z tym należy się liczyć.Myślę,że jakakolwiek rozmowa z nimi w cztery oczy nie ma sensu.A jeśli chłopiec krzywdzi i inne dzieci być może i ich rodzice chętnie zabraliby głos w tej sprawie.Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Offline karolm

  • *
  • 10
  • +7/-0
Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 05, 2014, 19:27:22 »
Pani Asiu, jeżeli wszystkie w miarę ugodowe i łagodne metody zawiodą albo nie przyniosą zdecydowanego działąnia ze strony władz szkoły, proszę wyraźnie zażądać przeniesienie ( o ile taka możliwość istnieje w waszej szkole) dziecka do innej klasy. Proszę swoją prośbę złożyć na piśmie z wyraźnym i dokładnym uzasadnieniem swojej prośby. Myślę że w tym przypadku trzeba działać stanowczo i zdecydowanie. Po pierwsze taka gwałtowna i stanowcza reakcja powinna zmusić odpowiedzialne osoby do zainteresowania się panującą sytuacją a po wtóre dobro Pani dziecka jest najważniejsze bez względu na ewentualne utrudnienia i komplikacje, zakładając optymistycznie że to będzie sytuacja przejściowa. Proszę działać zdecydowanie i stanowczo.
Pozdrawiam Karol.

Offline Iwona

  • *****
  • 155
  • +24/-1
Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 06, 2014, 21:39:37 »
Witam wszystkich.
Zgadzam się z przedmówcami.
Podpowiem wszystkim jak w prosty sposób dojść prawdy, co się dzieje w szkole podczas konfliktów w klasie.
Dawno temu miała miejsce następująca sytuacja.
Trzech uczniów ukradło mi z torebki w klasie portfel. Ja byłam na dyżurze. Wracam, czegoś szukam w torebce, nie mam portfela. Pytam kto wie co się stało z moim portfelem. Ciszaaaaa. Poszłam do pedagoga szkolnego. Przyszła, kazała dzieciom wyciągnąć kartki i narysować co się stało z portfelem pani. Starsze dzieci piszą. Wtedy nie ma sugerowania się zdaniem innych dzieci bo każdy napisze lub narysuje prawdę. Tylko kilka osób napisało coś innego a cała grupa wskazała winowajców.
Oczywiście przywódca grupy zaprzeczał, rodzic nakrzyczał na mnie mówiąc, że chyba zwariowałam, ale po kilku latach takiej bezgranicznej wiary w dobroć swego dziecka matka miała z nim ogromne problemy. Potem wstyd jej było przede mną ale już za późno.
Drodzy rodzice - nie lekceważcie nauczycieli. My nie chcemy dzieciom zrobić nic złego.

Iwona Puczko

Ania nauczyciel

Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 14, 2014, 11:37:18 »
Bardzo dobrze że ten temat został poruszony przez jednego z rodziców. Chciałabym aby jak najwięcej osób zrozumiało w jak trudnej często sytuacji zostaje postawiony nauczyciel. Sama doświadczyła kilku nie przyjemnych sytuacji. mam jeszcze zbyt małe doświadczenie pedagogiczne (kilka lat pracy w zawodzie), więc bardzo chętnie skorzystałabym z rad starszych i bardziej doświadczonych koleżanek i kolegów, takich jak pani Iwona. Ten przykład który pani opisała dał mi wiele do myślenia, zrozumiałam że teoria i praktyka w tym zawodzie chadzają różnymi drogami  :). Cieszę się że przypadkowo trafiłam na to forum, mam nadzieje że będzie mi bardzo pomocne i znajdę tu wiele pomysłów rad i inspiracji do pracy. A mojej imienniczce Ani dziękuję za poruszenie tego tematu.

Pozdrawiam Anna

Offline Iwona

  • *****
  • 155
  • +24/-1
Odp: Słowo dziecka przeciwko słowu dziecka
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 14, 2014, 12:48:38 »
Aniu!
Cieszę się, że to miejsce okazuje się być pomocne.
Chciałam dodać bardzo ważną kwestię. W tym zawodzie działa się intuicyjnie. Bo nie zawsze wypracowane sposoby, metody postępowania,  które sprawdziły się w jednym lub kilku przypadkach będą się sprawdzały w kolejnych. Popełniamy błędy bo jesteśmy ludźmi. Uważam, że lepiej zrobić coś, choćby to była porażka niż nie podejmować żadnych działań myśląc: ,,jakoś tam będzie''. To właśnie porażki, błędy uczą nas. A w końcu : ,,co nas nie zabije to nas wzmocni''. Pewnie, że człowiekowi jest przykro kiedy wychodzi coś nie po jego myśli, ale trzeba się otrząsnąć jak najszybciej i próbować nowego sposobu. W swoim dziale podzielę się kilkoma pomysłami na pracę z dziećmi. Niektóre można zastosować na wyższych poziomach nauczania.
Pozdrawiam serdecznie życząc wielu dobrych chwil w pracy z uczniami.

Iwona Puczko

 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:


Pytanie anty-spamowe:
Przepisz nazwę
kreatywni
pomijając samogłoski: