Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
Myśl i bądź kreatywny / O kreatywności w życiu i edukacji
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 20, 2014, 07:53:41 »
Zacznijmy od małej wizualizacji. Siedzisz w szkolnej ławce. Jest duszno w klasie, lekcja również dość nudna, więc nie słuchasz. To kolejny odcinek z wielu, w którym nauczyciel opowiada wciąż tym samym monotonnym głosem o zagadnieniach, które zapisano mu w podstawie programowej. Musi. Ale ty musisz też słuchać, choć nie masz ochoty. Twoja uwaga wciąż fluktuuje: z sali za okno, znów wraca do sali.

Nuda... Nie bądźmy jednak jednowymiarowi. Poszerzmy perspektywę. To, jak się uczysz i zapamiętujesz, zależy od budowy twojego układu nerwowego oraz posiadanych strategii zapamiętywania i przetwarzania materiału. Nie znosisz robić linearnych notatek, więc zamiast słów, rysujesz ilustracje najważniejszych wątków zajęć albo też tworzysz mapy mentalne, które są dość popularnymi technikami organizowaniu materiału. Nauczyciel podchodzi i pyta, co robisz. Odpowiadasz, zgodnie zresztą z prawdą, że przygotowujesz notatki z lekcji, spoglądając przy tym w okno. W tym samym momencie zauważasz irytację na twarzy wykładowcy. No tak, przecież nie można patrzeć w dal i uczyć się jednocześnie tego, jakie jest drugie prawo Mendla lub czym różni się związek organiczny od nieorganicznego albo, z jakich elementów składowych zbudowany jest esej… Wywiązuje się dyskusja, która może różnie się skończyć.
A co, gdyby z takim podejściem choć na chwilę zerwać? Nie oznacza to bynajmniej rewolucji w edukacji. Oznacza natomiast nieustanne wprowadzanie innowacyjności i kreatywność na zajęciach, czegoś nowego, co jest wyrwane z kontekstu, co można przedyskutować, obalić. Po prostu poddać wiedzę aktywnemu procesowi przyswajania, a może raczej doświadczania i konstruowania. Nie, nie zapamiętywania, ale przede wszystkim rozumienia. I wcale nie musi to być rewolucyjne.

Można się przyjrzeć Antygonie, zasiadając na ławie sądowej, broniąc jej racji albo oskarżając. Wcale nie trzeba słuchać o tym, ile dzieł napisał Sokrates i jakiej filozofii sprzyjał. Można zagrać Sokratesa, wprowadzić go na salę. Na przykład. Zamiast popularnego dyktowania notatek, można zrobić wspólny komiks o tym, jak dochodzi do procesów mitozy i mejozy, potem stworzyć kilkanaście kopii pracy i wręczyć każdemu uczniowi. Można. To kluczowe słowo. O wiele lepiej brzmiące niż Trzeba.



Kreatywność nie jest umiejętnością, której można wyuczyć na drogich kursach, kreatywność można praktykować, przyglądając się temu, co robić, by zachęcać siebie i innych do wychodzenia poza schematy działania. Oczywiście w niektórych przypadkach posiadanie określonych schematów poznawczych jest niezbędne. Nikt nie będzie przecież silił się na bycie kreatywnym w sytuacji wypadku drogowego, kiedy dobrze wiemy, co trzeba zrobić. Ale mówimy o zgoła innych sytuacjach. Szkoła pasuje do nich idealnie, ponieważ od niej zależy wzbudzenie motywacji do zdobywania wiedzy.

Kreatywność wcale nie musi oznaczać eksperymentów dydaktycznych czy „dziwnych” pomysłów, ale wykorzystywanie instytucji szkoły do kształtowania postawy samodzielności, rozumienia, korzystania z wiedzy powszechnie dziś dostępnej, odrzucania tego, co nieprzydatne…

Kreatywność w szkole to częsty dziś temat konferencji, kursów czy książek. Dostępnych jest mnóstwo propozycji, scenariuszy zajęć, inspiracji, mających ułatwić nauczycielowi przygotowanie ciekawych lekcji. Problem w tym, że nawet najlepsze i poparte najnowszymi zdobyczami w dziedzinie badań psychologicznych narzędzia na niewiele się zdadzą, jeśli osoby, od których cały proces ma się rozpoczynać, nie są zmotywowane do wykorzystania dostępnego im instrumentarium.

Czasem możemy być świadkami dość zabawnej lub raczej karykaturalnej sytuacji w stylu: Ostatnim razem pobawiliśmy się w rysowanie komiksu, ale teraz czas wziąć się porządnie za naukę, czyli zrobić trzydzieści stron notatek na temat procesów mitotycznych. Czyli komiks był chwilą słabości nauczyciela, który pofolgował swoim uczniom, ale on i tak wie, co będzie dla nich najlepsze. Ma przecież staż pracy i doświadczenie, które pokazuje, że o Antygonie najlepiej uczyć, analizując budowę tragedii greckiej.

Kreatywność warto rozwijać nie tylko w szkole. Warto czasem spojrzeć z innej perspektywy na własne przyzwyczajenia. Być może wtedy doznamy oświecenia, które pokaże, że przywołana już Antygona nie jest bohaterem literackim zamierzchłej epoki, ale jest też pełnokrwistą postacią, o takich uczuciach i motywach, z którymi można się utożsamić, zrozumieć je albo obalić, ale mimo to, zobaczyć w niej osobę. Przy okazji koncepcji łamania przyzwyczajeń, pojawia się myśl, która trochę odpowiada, po co to wszystko robić: Bo z tego zawsze w głowie (i sercu!) coś zostanie na dalsze nasze wędrowanie w życiu. Kategoria nabywania doświadczenia i korzystania z niego jest również jednym ze skutków kreatywnej postawy, a to z kolei ułatwia nam oszczędność zasobów poznawczych, niezbędnych do rozwiązywania trudności, problemów czy skomplikowanych zadań.

Krystian Fatuła jest studentem piątego roku psychologii w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Zajmuje się pracą z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie i ruchowo. Do jego zainteresowań należy arteterapia, choreoterapia oraz psychologia zdrowia. 

http://www.charaktery.eu/psycho-tropy/8114/O-kreatywno%C5%9Bci-w-%C5%BCyciu-i-edukacji/

Iwona Puczko

92
Myśl i bądź kreatywny / Kreatywność na codzień
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 20, 2014, 07:39:30 »
Często mierzymy się z wyzwaniami, problemami. Czasem "przeczekujemy je" - i sporo z nich rozwiązuje się bez naszego udziału. Czasem działamy spontanicznie, czasem zgodnie z ideą "wszyscy tak robią" , "tak się powinno robić". Czasem jednak okazuje się, że ani "przeczekanie", ani "spontan", ani "tak się robi" nie pomagają. Czasem nawet wprost przeciwnie. Pogrążamy się w jeszcze większe zamieszanie.

Twórcze myślenie można rozwijać!   Na szczęście nasze umysły potrafią działać inaczej.

Możemy do rozwiązania problemu, sprostania wyzwaniu zabrać się myśląc świadomie i rozsądnie.
Jeden z najczęściej proponowanych modeli prowadzenia coachingu zakłada następujące etapy znajdowania rozwiązania: określenie celu, analiza sytuacji, wskazanie możliwych działań, wybór najodpowiedniejszego prowadzącego do osiągnięcia celu. Ta procedura wymaga dwóch "trybów" myślenia. Podczas określania celu, analizy sytuacji konieczne jest krytyczne myślenie. Lecz to dopiero rozpoznanie faktów, przekonań, naszej wiedzy i niewiedzy. Na nic się to zda jeśli nie znajdziemy nowych rozwiązań. Wówczas konieczne jest twórcze myślenie. Od tego, jak sobie radzimy z tym "trybem" zależy ilość i jakość pomysłów. Mając ich już całą paletę znowu włączamy krytyczne myślenie wybierając ten dla nas w danej sytuacji najlepszy.
Procedur krytycznego myślenia można się uczyć. Można też doskonalić swoje twórcze myślenie.
Poniżej proponuję kilka zaleceń. Warto się im przyjrzeć a nawet stosować Uśmiech jeżeli zależy nam na zwiększeniu naszej skuteczności życiowej.
Jeżeli chcesz rozwijać własną kreatywność:

    Kieruj się swoją ciekawością. Przyjmij, że nic nie jest takie, jak się wydaje na początku. Szukaj, pytaj, podważaj.
    Zaakceptuj swoje niedoskonałości. Będą zdarzały ci się niepowodzenia, błędy. Ważniejsze od bycia nieomylnym (zresztą i tak to jest niemożliwe) jest bycie autentycznym i zaangażowanym w to co jest dla ciebie ważne.
    Nie porównuj się z innymi. Każdy ma swoje możliwości, ograniczenia, trudności do przezwyciężenia i szanse. Nikt nie jest taki jak ty. Porównując się możesz sobie wyrządzić tylko krzywdę.
    Znajdź miejsce i czas w swoim życiu dla kreatywności. Nawet, gdy codzienna praca nie pozostawia zbyt wiele przestrzeni wygospodaruj na tworzenie choć kilkanaście minut i własne miejsce.
    Zadbaj o to by tworzenie stało się twoim nawykiem. Wybierz moment w ciągu dnia, kiedy będziesz mógł tym się zająć i wpisz go w swój plan dnia.
    Myśl pozytywnie o swoich osiągnięciach. Ciesz się z tego co zrobiłeś, bądź dumny.
    Stale ucz się. Nikt nigdy nie wiedział wszystkiego. Ty nie będziesz pierwszy.
    Zachowuj zapał. Będą chwile gorsze – bez pomysłów i lepsze – gdy nie nadążysz ich zapisywać. Przeczekaj te gorsze i wykorzystaj te lepsze.
    Znajdź osoby podobne do Ciebie. W grupie możecie siebie wspierać, dzielić się pomysłami, po prostu być z  ludźmi myślącymi podobnie.
    Nie ograniczaj swej twórczości do jednej dziedziny. Twórczość to cecha, której nie można zamknąć w sztywnych ramach.
    Szukaj nowych doświadczeń. Kreatywność rozwija się gdy pojawiają się nowe impulsy, wiedza, umiejętności.
    Podziel się z innymi swoimi dokonaniami. Przyjmij wyrazy uznania i bądź dumny z tego co robisz.
    Pozwól ewoluować swojej twórczości. Przyglądaj się jak zmieniają się twoje dokonania, obszary w których tworzysz .
    Nie zajmuj się rzeczami, które ciebie nudzą. Jak najwięcej czasu poświęcaj na robienie tego, co przynosi ci satysfakcję.
    Pamiętaj o zabawie. Tworzenie to przyjemność. Gdy poczujesz się zbyt obciążony zrób coś kreatywnego tylko dla zabawy.

Autor: Artur Brzeziński


Iwona Puczko
93
Myśl i bądź kreatywny / 10 kroków do wewnętrznego spokoju i błogości
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 20, 2014, 07:20:22 »
Kiedy 10 lat temu postanowiłam po raz kolejny, że zmaterializuję pomysły na życie swoim życiem, tak jak dzisiaj był maj i świeciło słońce. Intensywnie tworzyłyśmy koncepcję Dojrzewalni w towarzystwie ekscytacji, nadziei i niepokoju. Wszystko toczyło się bardzo szybko. Dzisiaj chcę wyrazić podziękowanie każdej osobie, z którą się zetknęłam dzięki Dojrzewalni, każdej osobie, która nas odwiedziła fizycznie lub wirtualnie. Twoja obecność nadawała sens naszej pracy. Dziękuję za udział w tej wymianie. I dziękuję każdej osobie, która dzieli się ze światem światłem świadomości.

Tworząc Dojrzewalnię, miałam nadzieję, że ta działalność będzie dodawała siły kobietom w dbaniu o lepszą jakość ich życia. Miałam też nadzieję, że znajdę swój sposób na bycie wystarczająco szczęśliwą.

Te nadzieje w dużym stopniu się spełniły. A teraz, tutaj, z okazji urodzin Dojrzewalni, chcę się podzielić esencją tego, co powoduje, że na co dzień najczęściej jestem spokojna i czuję się błogo. Dzisiaj moje życie jest dużo prostsze niż było 10 lat temu. Co za ulga! Jeśli masz ochotę, sprawdź czy coś z tego może zadziałać w Twoim życiu.
Jej motto

„Najważniejsza jest Twoja świadoma obecność”
Eckhart Tolle

10 kroków

    1. Raz na tydzień pomyśl o sobie, że jesteś ważna. Jesteś częścią życia. Składasz się z tego samego, co cały        kosmos. Każda osoba, każda istota, którą spotykasz, jest tak samo ważna.
    2. Raz na tydzień udaj się na odwyk od myślenia o przyszłości. Sprawdź, jak wyglądałby Twój dzień, gdyby Twoim celem było bycie tu i teraz. Stopniowo zwiększaj dawkę tego bezpłatnego lekarstwa na lęk, wypalenie zawodowe i wiele innych przypadłości. Jeśli już decydujesz się myśleć o przyszłości, zrób to w kategorii zadbania o codzienne materialne zobowiązania. Wymyśliłaś plan – po prostu zrób go – tu i teraz.
    3. Pożegnaj co jakiś czas rolę lub etykiety na swój temat. Uwolnij sama siebie od wyobrażeń, jakie na siebie nakładasz, żeby nie stać się ich niewolnicą. Zobacz, co Cię więzi. Może rola zawsze gotowej do pomocy szefowej? Rola przyjaciółki, która nie ma wad? Rola matki, która zawsze może? Rola nowoczesnej albo tradycyjnej kobiety? Co zyskasz? Życie. Wolność wyboru. Z dnia na dzień możesz reagować, tak jak w danej chwili chcesz. Adekwatnie do potrzeb tej chwili. Opierając się na swojej wiedzy, doświadczeniu, uczuciach, czyli na tym, co jest, a nie na tym, co powinno być.
    4. Przyjmij uczucia takimi, jakie są. Kiedy czujesz dyskomfort, złość, ból, lęk, cokolwiek – to jest dla Ciebie informacja. Każde uczucie, każdy stan mówią do Ciebie o Tobie. Są po to, abyś je odczytała. Usłyszała i wzięła pod uwagę. Skoro coś wyraźnie czujesz, to oznacza, że czegoś potrzebujesz. Czego? Nie oceniaj uczuć i nie przywiązuj się do nich. Przeżyj je, obejmuj jak dziecko i pozwól odejść. Najczęściej wystarczy kilka zdań szczerej rozmowy. Trudno uwierzyć, że to jest tak proste.
    5. Utrzymuj czysty umysł i rób to, co jest do zrobienia. Mniej myśl, a więcej doświadczaj. Bądź obecna w teraźniejszości, to pozwoli Ci podejmować jak najlepsze działania.
    6. Rozpoznaj, co jest dla Ciebie najważniejsze w kontakcie z bliskimi osobami, w pracy i w swoim indywidualnym rozwoju. Jakie jakości nadają sens, głębię, smak, kolor, radość Twojemu życiu? Pamiętaj o tych wartościach na co dzień. Ukierunkuj swoje słowa i działania, tak aby realizowały to, co najważniejsze.
    7. Daj sobie czas. Na empatię, na medytację, na patrzenie na kwiaty. Możesz wybrać, co robisz ze swoim czasem. Możesz wybrać, że go masz na bycie.
    8.  Unikaj działań, które nie służą Życiu. To, że każda osoba jest tak samo ważna, nie oznacza, że każde działanie tyle samo wnosi w życie innych ludzi i czujących istot. Niektóre działania nie służą Życiu. Takich działań unikaj. Mnożą ból i cierpienie. Dlatego np. świadomie wybieraj, co kupujesz i w jakim sklepie, jakie firmy wspierasz, a których nie chcesz wspierać.
    9. Otaczaj się przyjaznymi ludźmi. Inne osoby mogą nam dodawać energii lub ją odbierać. Jeśli chcesz mieć siłę wyzwania życia, zadbaj, aby zawsze mieć grupę przyjaznych osób wokół siebie. Osób, które potrafią Cię wysłuchać i zrozumieć Twój punkt widzenia, nawet jeśli go nie podzielają. Osób, które będą wobec Ciebie szczere, nie tylko miłe.
    10. Doceniaj każde działanie drugiej osoby na Twoją rzecz i siebie samą. Czy to jest zrobienie kawy, czy czas na spotkanie, czy pożyczona książka – stale na siebie wpływamy. Ty także wpływasz na innych – zapytaj, jak się czuje z Tobą Twoja Przyjaciółka? Co w Tobie najbardziej ceni? Zaobserwuj, jak się czujesz z taką wymianą. Takie szczere rozmowy proponuję choć raz w tygodniu. Są niezbędne do utrzymania otwartego serca. Na początku mogą wydawać się sztuczne, jednak kiedy staną się nawykiem, widzimy, że sztuczne było niemówienie tego, co naprawdę przeżywamy.

Artykuł na stronie: http://www.dojrzewalnia.pl/dojrzewalnia_roz/10_krokow_do/10_krokow_do_wewnetrznego_spokoju_i_blogosci.html

Wiele razy najprostsze rzeczy są najtrudniejsze.  

Ćwiczenie:
Wybierz tak małą ilość czasu, jaką jesteś pewna, że możesz sobie każdego dnia podarować. Czy to będzie 5 minut czy 30, zależy od Ciebie. Praktykuj bycie tu, gdzie jesteś. Naucz się medytacji lub praktykuj uważność. Pijesz herbatę – zrób to całą sobą, poczuj każdym zmysłem. Idziesz na spacer – tylko idź. Słuchasz śpiewu ptaków – słuchaj całą sobą. Zaobserwuj, jak się czujesz po takim ćwiczeniu.

Iwona Puczko
94
Psychologia edukacyjna na co dzień / Asertywnść w życiu człowieka
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 18, 2014, 22:20:37 »
CO TO JEST ASERTYWNOŚĆ?

Słowo asertywność pochodzi od angielskiego czasownika - assert - co oznacza stwierdzić pozytywnie, potwierdzić pewnie, jasno, stanowczo.

Według Słownika Encyklopedycznego Edukacja Obywatelska (R. Smolski, M. Smolski, E.H. Stadtmuller 1999) - asertywność to "umiejętność otwartego i bezpośredniego wyrażania swoich myśli, uczuć, przekonań lub pragnień, ale w sposób respektujący uczucia, poglądy i opinie drugiego człowieka (rozmówcy)". Asertywność jest ważna w sytuacjach konfliktowych, pozwala osiągnąć kompromis, bez rezygnacji z uznawanych wartości. Przydatna szczególnie w sytuacjach, gdy trzeba komuś odmówić. Odmowa staje się wtedy zwięzłym i stanowczym komunikatem, zawierającym słowo "nie" i krótkie wyjaśnienie przyczyn odmowy, ale bez agresji, złości czy usprawiedliwień. Asertywność pomaga oprzeć się naciskom np. w sprawie narkotyków, papierosów, alkoholu.

Według R. Sharpe (1996) "asertywność oznacza szacunek dla siebie i innych. Należy rozumieć ją jako przeświadczenie jednostki, że jej opinie, przekonania, myśli i uczucia są równie ważne jak opinie, przekonania, myśli i uczucia innych. Oraz, że inni ludzie mają również prawo żywić takie przeświadczenie".

Asertywność to:
- umiejętność wyrażania siebie (jasno, bezpośrednio)
- szacunek dla siebie (liczenie się z tym, co się czuje i myśli)
- świadomość własnych możliwości i ograniczeń

Zachowanie asertywne nie jest w istocie niczym trudnym. Jest to nasz naturalny sposób bycia, który być może utraciliśmy z biegiem lat.

Warunkami asertywności są:
- szczerość (otwartość, prawda)
- akceptacja siebie (przyznawanie się do tego co się czuje i myśli)
- odpowiedzialność za życie i wybory
- nie obwinianie innych ludzi czy "okoliczności"
- zaufanie do siebie i do świata.

Z asertywnością spotykamy się często, nawet o tym nie wiedząc. To styl zachowania dzięki któremu jesteśmy fair wobec siebie i innych. Dlatego powinno to być zachowanie celowe. Dzięki niemu możemy uniknąć wielu sytuacji, niekorzystnych lub nieprzyjemnych dla nas, jak np. krytyka.

Asertywność to pewne specyficzne umiejętności zachowania się w określonych sytuacjach. Zachowania asertywne to bezpośrednie, uczciwe i stanowcze wyrażanie wobec drugiej osoby swoich uczuć, opinii i postaw, przy jednoczesnym respektowaniu jej praw. Opiera się na założeniu, że każdy człowiek ma swoje prawa i trzeba je szanować. Każdy z nas jest inny i nie wolno zmuszać partnera do zmiany poglądów czy celów tylko dlatego, że nam się one nie podobają lub kolidują z naszymi. Zachowania asertywne pokazują naszą odrębność, ale nie atakują, nie obrażają drugiej osoby. Mogą zostać podsumowane następującym sformułowaniem: Ja jestem w porządku i mam prawo być sobą. Ty jesteś w porządku i masz prawo być sobą.

Słysząc stwierdzenia wysyłane pod naszym adresem typu: "Jesteś...", "Ty nigdy...", "Ty zawsze...", "Byłeś, jesteś i pozostaniesz...". Ich zakończenia mogą być różne - jesteś: leniwy, bałaganiarzem, egoistą, głupi, skąpy, fałszywy; - ty nigdy: nie kończysz tego, co zacząłeś; nie zrobiłeś nic tak, jak trzeba; nic nie osiągniesz; lub taki (straszliwy) werdykt: "Byłeś, jesteś i pozostaniesz życiowym nieudacznikiem". Są to oceny. Gdy jesteśmy w ten sposób oceniani często czujemy się fatalnie, reagujemy ulegle, często agresywnie, zamykamy się w sobie, przeczymy faktom, zaczynamy się usprawiedliwiać, uciekamy.

Krytyka zawarta w tych ocenach najczęściej dotyka nas i rani, bywa też jednak, że krytyczne uwagi niosą cenne informacje. Odcinając się od krytyki i ocen odcinamy się od możliwości dowiedzenia się, co przeszkadza innym w naszym zachowaniu.

Oceny bywają najczęściej krytyczne, ale są też oczywiście oceny o charakterze komplementów. Możemy jedne oceny uważać za zasłużone, inne uważać za niezasłużone i nieuzasadnione. By nauczyć się asertywnego przyjmowania ocen odwołajmy się do praw, które według Herberta Fenterheima (1996) są prawami każdego człowieka:
- Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć - tak długo, dopóki nie ranisz innych.
- Masz prawo do wyrażania siebie - nawet, jeśli rani to kogoś innego - dopóki twoje intencje nie są agresywne (są asertywne).
- Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb - dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić.
- Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.
- Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Te pięć stwierdzeń stanowi podstawę trenowania umiejętności asertywnych. Zawierają one ważne treści dotyczące praw każdego z nas. Zdarzają się także sytuacje, gdy znamy swoje prawa i korzystamy z nich. Wielu ludzi, uznając swoje prawa, nie potrafi jednak w praktyce z nich korzystać, co stwarza sytuację jakby w rzeczywistości ich nie posiadali. Jeszcze więcej osób rezygnuje z własnych praw, z wymienionych już, lub innych właśnie powodów, bądź wręcz nie przyznaje się do swoich praw. Często w tym układzie uznajemy czyjeś wartości za najważniejsze, bo nie mamy lub nie uznajemy swoich. Taki układ to podstawa uległości i wszelkich zachowań w tych związkach. Gdy dochodzi do wyrażenia opinii na różne tematy często nagle stajemy przed faktem, że mamy odmienne, niż partner zdanie. Zdarza się, że ludzie obawiają się ujawniać swoją opinię, przewidują, zaistniała rozbieżność doprowadzi do starcia, konfliktu, rozstania, katastrofy. Asertywność, to umiejętność wyrażania własnych opinii przy poszanowaniu opinii innych. Tak naprawdę nie stanie się nic strasznego, gdy ujawni się rozbieżność zdań. Nie trzeba uzgadniać wspólnej opinii. Jesteśmy różni, a bogactwo naszych przeżyć, doznań poglądów wzbogaca świat. Wymiana opinii, nawet bardzo odmiennych, to wartość sama w sobie. Pozwala nam spojrzeć na świat oczami innych ludzi i może nasze widzenie wzbogacić. Mamy przecież prawo się różnić. Ludzie próbują nam czasem narzucić swoje zdanie, przedstawiając własne poglądy na fakty. Możemy dążyć do wymiany opinii poprzez wyraźne oddzielenie faktów od poglądów. Opinie i poglądy można wymieniać, jednak fakty pozostają faktami. Możemy ujawnić rozbieżność zdań i, nie naciskając innych na zmianę przekonań, zaprezentować swój pogląd. Gdy nie są dla nas jasne jakieś szczegóły, zawsze możemy wypytać rozmówcę o to, dlaczego tak uważa. Możemy wyrazić swoje sądy z zastrzeżeniem, że nie chcemy, by on je oceniał. Warto też zastanowić się, czy proponując wymianę opinii, jesteśmy gotowi przyjąć czyjeś poglądy.

AGRESYWNOŚĆ, ULEGŁOŚĆ, ASERTYWNOŚĆ

Różnego rodzaju sytuacje, w których ludzie są stawiani przez innych, wywołują na przykład uczucie zakłopotania, napięcia, skrępowania, to częste zjawisko. Są to dla tych osób sytuacje trudne. Na takie właśnie sytuacje reagujemy w zróżnicowany sposób. Według Marii Król-Fijewskiej (1992) wyodrębnione zostały też trzy typy zachowań:
- Agresywne
- Uległe
- Asertywne

Agresywność - bywa często mylona z asertywnością. W przypadku zachowań agresywnych sytuacje są spostrzegane jako pole walki, a celem staje się wygrana własna i przegrana, pokonanie innych.

Maria Król-Fijewska uważa, że "w zachowaniach agresywnych respektujemy własne prawa lekceważąc jednocześnie prawa innych. Nie liczymy się z innymi, nie słuchamy ich, podejmujemy decyzje bez uwzględnienia praw innych. Zdarza się, że dominujemy nad innymi upokarzając ich".

Agresywne zachowanie często prowadzi do starcia, wywołuje agresywną odpowiedź.
Zachowując się agresywnie narażamy się, że:
- popadniemy w konflikt
- stracimy szacunek dla siebie
- stracimy szacunek dla innych
- będziemy nie lubiani
- osiągniemy rezultaty odwrotne do zamierzonych

Można zatem zadać sobie pytanie: Czemu bywamy agresywni?
Jest wiele powodów. Otóż: boimy się, że nie dostaniemy tego, o co się staramy, nie wierzymy w siebie, chcemy wyładować złość, chcemy manipulować innymi, itp.

Uległość - według Marii Król-Fijewskiej (1992) - "polega na respektowaniu praw innych przy jednoczesnym lekceważeniu własnych praw. Zachowania uległe charakteryzują się tym, że interesy innych osób stawiamy ponad własnymi, częstokroć rezygnując z własnych celów, pragnień i potrzeb".

Lekceważąc własne prawa pozwalamy innym je naruszać. Rezygnujemy z ujawnienia własnych potrzeb, odczuć i poglądów. Kumulujemy w sobie wiele spraw, co powoduje nagromadzenie się złości i wewnętrznych urazów.

Zachowania uległe stwarzają ryzyko. Uległość często prowadzi do tego, że:
- tracimy poczucie własnej wartości
- czujemy się skrzywdzeni
- zachęcamy innych do dominacji
- wybuchamy nagle agresywnie na skutek nagromadzenia się przykrych uczuć
- nie osiągamy tego, co zamierzaliśmy
- jesteśmy wykorzystywani

Dlaczego więc postępujemy wobec innych ulegle? Otóż postępujemy w ten sposób, ponieważ: boimy się utraty aprobaty ze strony innych, boimy się reakcji otoczenia.

Asertywność - wegług Marii Król-Fijewskiej (1992) - "polega na respektowaniu własnych praw przy jednoczesnym respektowaniu praw innych osób. Oznacza to obronę własnych praw przy uznaniu praw innych. Zachowując się asertywnie w naszych stosunkach z innymi osobami cechuje wiara w siebie". Z asertywnością łączy się niejednokrotnie ryzyko.

Gdy postępujemy asertwnie narażamy się na:
- wrogie nastawienie do nas przez niektórych ludzi, przez to, że wyrażamy swoje uczucia,
- otrzymanie etykietki, że należymy do grupy ludzi, którzy przez życie idą przebojem,
- zmianę naszych stosunków i relacji z innymi osobami,
- ciągłą krytykę,

Równocześnie, ryzykując, stwarzamy też możliwość wystąpienia wokół nas pozytywnych zmian takich jak:
- lepsze poznanie siebie i innych
- prawdziwe zbliżenie się do innych ludzi
- zrozumienie zachowań innych ludzi
- mniej stresów i frustracji
- wyrazy podziwu, pochwały otoczenia
- samorealizacja, zadowolenie, radość
- uzyskanie tego co chcemy
- doznawanie sympatii i przyjaźni

Dzięki asertywności wzmacniamy szacunek dla innych i dla samych siebie.

Często w kontaktach z innymi ludźmi pragniemy, by zmienili swój stosunek i zachowanie wobec nas. Asertywność to dobre narzędzie do spowodowania takiej zmiany. Mamy szansę, by inni ujrzeli nas z innej perspektywy "w innym, nowym świetle", gdy aktywnie zaczniemy wysyłać do nich swoje sygnały, komunikaty lub wzmocnimy (wyciszymy) dotychczasowe przekazy adresowane do ludzi. Jest bardzo prawdopodobne, że zauważą zmianę, będą próbowali się do niej odnieść, a w efekcie zmienią swoje zachowanie wobec nas. Skąd jednak bierze się brak asertywności? Zespół przyczyn tego zjawiska nosi ogólną nazwę katastrofizmu. Jest to właśnie powstrzymywanie wszelkich działań po to, by nie ponieść klęski. Asertwność jest hamowana zarówno wtedy, gdy nie mówimy o co nam chodzi, jak i wtedy, gdy jesteśmy nieśmiali.

ZNACZENIE ZACHOWAŃ ASERTYWNYCH W PRACY NAUCZYCIELA

Człowiek prawdziwie asertywny potrafi zachowywać się bardzo elastycznie. Asertywność nie polega jedynie na umiejętności mówienia w sposób zdecydowany i bez wahania "nie", ani też na akceptowaniu "nie" drugiej strony, jeśli to ty masz rację. Asertywność daje obu lub wszystkim zainteresowanym możliwość wynegocjowania rozsądnego porozumienia poprzez serię działań będących wynikiem świadomego wyboru.

Asertywność umożliwia zachowanie szacunku dla siebie oraz innych.

Nauczyciel to zawód wykonywany przez ludzi, którzy powinni być prawdziwie asertywni. Zachowanie asertywne zmusza nauczyciela do tego, że przede wszystkim musi on wiedzieć do końca czego chce, a zachowanie jego nie może naruszać "pola" ucznia. Nauczyciel asertywny to taki, który:
- jest uczciwy w stosunku do wszystkich uczniów
- nie boi się podejmowania ryzyka
- zawsze jest odprężony i spokojny
- otwarcie wyraża swoje uczucia
- swobodnie wypowiada się i przyjmuje komplementy, pochwały
- posiada umiejętność przyjmowania uczciwej krytyki
- nie znęca się, nie pastwi na uczniach
- nie tłumi uczuć
- ma zaspokojone własne potrzeby
- ma zaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa

Asertywność nauczyciela ma więc ogromne znaczenie. Nauczyciel asertywny zawsze uzyskuje zamierzone cele. Obdarowywany jest szacunkiem i ogromną życzliwością. Wierzy we własne możliwości. Zna poczucie własnej wartości. Posiada większą odporność na stresy.

W stosunku do uczniów zawsze zachowuje otwartą postawę, kontakt wzrokowy, umie słuchać, rozumie swoich wychowanków, traktuje ich z szacunkiem, używa spokojnego tonu głosu. Razem ze swoimi uczniami szuka kompromisu, poszukuje rozwiązań, nawzajem wyjaśniają swoje racje, jest bezpośredni w kontaktach. I on i uczniowie posiadają umiejętność obrony swoich racji.

Wśród pracujących nauczycieli nie wszyscy potrafią zachować się asertywnie. Jest to ogromna sztuka. Nadal zdarzają się nauczyciele, którzy "się nie mylą", którzy "zawsze mają rację", oraz tacy, którzy nie potrafią wysłuchać ucznia.

BIBLIOGRAFIA

1. Król-Fijewska M. (1993), Trening asertywności. Warszawa
2. Fensterheim H. Baer J. (1999), Nie mów "TAK", gdy chcesz powiedzieć "NIE". Warszawa
3. Król-Fijewska M. (1999), Stanowczo, łagodnie, bez lęku. Warszawa
4. Królak E. (1992), Jak mówić NIE. Warszawa
5. Phelps S. Austin N. (2003), Kobieta asertywna Poznań
6. Woydyłło E. (1993), Wybieram wolność. Warszawa
7. Kurtz E. (1991), Wstyd i poczucie winy. Warszawa
8. Mellibruda J.(1993), Możliwość rozwoju osobistego. Warszawa
9. Pilch T. (1995), Zasady badań pedagogicznych. Warszawa
10. Zaczyński W. (1995), Praca badawcza nauczyciela.Warszawa

Opracowanie: Krzysztof Śmiechowski

http://www.profesor.pl/publikacja,14232,Artykuly,Asertywnosc-w-zyciu-czlowieka

Iwona Puczko
95
Nasza praca / Odkrzesłowić uczniów
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 17, 2014, 20:54:22 »
Prowadzę wiele szkoleń dla nauczycieli, na których często wspólnie zastanawiamy się, jak zrealizować hasła z Podstawy Programowej w taki sposób, żeby na lekcji aktywni byli głównie uczniowie a nie nauczyciel. Naszym celem jest przewrót kopernikański, chcemy wstrzymać nauczycieli i ruszyć uczniów.  Dobra lekcja ma budzić emocje, poruszać, umożliwiać naukę poprzez doświadczanie świata. Trudno tego dokonać, gdy uczniowie siedzą w ławkach i poznają nowe fenomeny jedynie z pomocą podręczników i zeszytów ćwiczeń. Żywe, poruszające lekcje dużo łatwiej prowadzić poza klasą i poza szkołą. Odkrzesłowieni uczniowie mogą chłonąć świat wszystkimi zmysłami, rozwijać swoje zainteresowania i pełniej wykorzystać swój potencjał.
 
Jednak nie wszyscy dyrektorzy rozumieją sens takich lekcji. Niektórzy tkwiący jeszcze mentalnie w XIX wieku uważają, że uczniowie uczą się jedynie wtedy, gdy siedzą w ławkach i wypełniają karty pracy. Takie niezrozumienie mechanizmów procesu uczenia się powoduje, że kreatywni i dobrze przygotowani do zawodu nauczyciele, boją się wprowadzać na swoich lekcjach innowacje.
CZY LATWO ZMIENIĆ OBECNY SYSTEM EDUKACYJNY?
Nie wiem, ilu dyrektorów nie rozumie, że dobra szkoła musi dostarczać przeżyć. Znam bardzo wielu wspaniałych, którzy wprowadzając w swoich szkołach zmiany, napotykają na opór niektórych nauczycieli a nawet rodziców Zapotrzebowanie na złą szkołę jest dziś bardzo duże. Ale w szkole najważniejszy jest dyrektor! To od niego zależy, czy w danej placówce panuje kultura otwartości, dialogu, szukania nowych rozwiązań i autentyczne zainteresowanie wprowadzaniem zmian, czy celem jest jedynie dobre miejsce w testowym rankingu. Dla takich szefów zarówno uczniowie jak również nauczyciele są jedynie narzędziami do osiągnięcia celu.

Poniższe maile pokazują, jak trudno nastawionym innowacyjnie nauczycielom i dyrektorom wprowadzać zmiany. Po obu stronach wciąż jeszcze jest wielu zwolenników pruskiego modelu edukacyjnego. Bo po co wprowadzać zmiany, skoro uczniowie zawsze uczyli się siedząc w ławkach i słuchając nauczyciela? Z niektórymi rodzicami też nie jest łatwo.

Mail nauczycielki:
Zdecydowałam się napisać, bo jedna sprawa nie daje mi spokoju i chciałam zapytać czy Wam też. Strach. Boję się. Nie samej zmiany, choć może tego też troszkę. Boję się, że ktoś wejdzie do mnie na lekcję i zarzuci mi, że się nie uczymy. Jestem nauczycielem stażystą, więc połowa kadry ma mnie już pewnie za pyskatą nic niewiedzącą osobę, ale nie przejmuję się tym. Aktualnie powinnam zajmować się działem związanym z teatrem (w podręczniku), ale jako, że przedstawienie na koniec roku przed nami, to postanowiłam, że będziemy się uczyć teatru na sobie. Czytamy scenariusz, modyfikujemy go, rozmawiamy o scenografii, kostiumach, czytamy role, dobieramy muzykę... a wszystko nie w ławkach tylko na ławkach, na podłodze, na boisku szkolnym. Ale nie ukrywam, że jest we mnie strach, że wejdzie Pani Dyrektor i zarzuci mi, że nie prowadzę lekcji. Macie podobnie? Na karcianych zajęciach z czytania i pisania czytamy poezję na trawie i leżąc na niej szukamy najwięcej przymiotników opisujących drzewa, kwiaty, niebo. Ostatnio koleżanka po fachu powiedziała mi, że uczniowie na lekcjach nie mają się bawić i że muszę uważać, bo dyrektorka może mi nie uznać tych zajęć. Dzieci są zadowolone, chętnie przychodzą, realizujemy Podstawę programową, ale strach jest. Macie podobnie? Co się dzieje u Was? Bardzo brakuje mi Waszych prywatnych przedsięwzięć, które realizujecie u siebie w szkole. Dodajcie odwagi! :-)

Mail kolejnego nauczyciela:
To o czym pisze A., na co zwraca uwagę M. jest mi bliskie. Sama mam podobne doświadczenia. Dziś zmiany wydają się być konieczne i oczywiste. Dlaczego spotyka się, to z takim oporem? przede wszystkim samych nauczycieli. Rodzice, którzy mają odwagę mówić o swoich oczekiwaniach otrzymują odpowiedź: "my też widzimy, że są potrzebne zmiany, ale nas z tego rozliczają i nie możemy pracować inaczej..." Wielu rodziców powtarza za nauczycielami, dyrekcją, że: "najważniejsze są wyniki testów, to one decydują o przyszłości naszych dzieci", co jak wiemy jest nieprawdą.
Wiem, że należy robić swoje...
Dziś miałam radę pedagogiczną i usłyszałam od pani dyrektor: "zakaz opuszczania szkoły w trakcie zajęć dydaktycznych, proszę skupić się na realizacji podstawy programowej..." ;-( Co robić?


Mail nauczyciela liceum:
Mam taki sam problem w szkole, zakaz wyjść w trakcie zajęć lekcyjnych, głównym priorytetem jest realizacja podstawy programowej i to rozpisanej co do godziny. Nie przemawiają nawet argumenty, że malarstwo współczesne o wiele lepiej poznawać, omawiać i opisywać w centrum sztuki współczesnej niż w sali lekcyjnej. Mogę wychodzić, po lekcjach. Pewnie się domyślacie ilu mam chętnych na takie wyjścia w godzinach popołudniowych...
Niezrealizowanie godzinowego wymiaru podstawy programowej jest jak straszak dla nauczycieli, może być podstawą zwolnienia.
Istotne są liczby i dokumenty, to co na papierze.
Niestety to jakimi zasadami kieruje się np. dyrektor w stosunku do nauczycieli przekłada się na to jak oni traktują uczniów.
Nie jest to oczywiście żadna wymówka i usprawiedliwienie.


Mail dyrektorki szkoły:
Wywołana do odpowiedzi piszę w stanie totalnego wzburzenia i załamania. Ja, dyrektor, który usiłuje walczyć z "toksycznymi" nauczycielami, prowadzi nieustającą edukację (nauczycieli) bez przymusu poprzez działanie na świadomość, który wreszcie postanowił wsłuchać się w głos dzieci, dosłownie, z pełnym poświęceniem uwagi, serca i czasu. Ale do rzeczy. Odwiedzam swoich najmłodszych uczniów (I-III) i rozmawiam z nimi o tym, jaki powinien być według nich dobry nauczyciel, nauczyciel ich marzeń. Notuję ich mądre uwagi, ponieważ mam zamiar stworzyć portret dobrego nauczyciela malowany potrzebami dziecka. Po co? Dla kogo? Dla uczniów, aby poczuli się ważni, by mieli świadomość, że ich głos się liczy. Dla nauczycieli, aby mogli zdobyć się na refleksję, może coś w sobie zmienić, może ugiąć kolana i dostrzec swoich uczniów... Rezultat - telefon rodziców do kuratorium z pytaniem: jakim prawem dyrektor przepytuje dzieci!!! To wczoraj. Dziś nieprzyjemny telefon rodzica z pytaniem dlaczego dzieci spędzają przerwy na świeżym powietrzu?! Oto głos dyrektora!
Marzeno, myślałam o założeniu swojej szkoły, ale w takim dniu jak dzisiejszy trochę mi się odechciewa. Bo czy może istnieć szkoła bez "głupoty" rodziców?


Trudno dziś znaleźć kogoś, kto byłby przeciwny zmianom w systemie edukacji. Ale ci, którzy próbują coś zmieniać napotykają na ogromny opór. Nie widać go, bo tkwi w naszych głowach, stare wzorce wydają się jedynymi możliwymi i wiele osób nie umie wyobrazić sobie, że szkoła mogłaby wyglądać i funkcjonować inaczej. Dziewiętnastowieczny pruski model edukacji tak mocno zagnieździł się w sieci neuronalnej niektórych nauczycieli, dyrektorów i rodziców, że gotowi są zwalczać wszelkie próby wprowadzania zmian. Dlatego nasze dzieci chodzą do takich samych szkół, do jakich chodzili nasi dziadkowie. Uczniowie wciąż siedzą w ławkach i słuchają nauczyciela, a ten zapisuje na tablicy to wszystko, czego trzeba się nauczyć. Czy nowoczesność naszych szkół ma polegać jedynie na tym, że ta tablica jest dziś interaktywna?

Perspektywa rodzica:

Jestem mamą bardzo grzecznej dziewczynki, która większości nauczycieli znika z pola widzenia – jest grzeczna, nie sprawia tzw. problemów wychowawczych. Można obok niej posadzić największego łobuza albo dziecko z najtrudniejszym zaburzeniem i polegać na niej w najtrudniejszych sytuacjach. Bardzo zależy jej na akceptacji innych.
Jednocześnie jest bardzo wrażliwą i empatyczną 8-latką. Jest w stanie rozpoznać emocje w sekundę i dostroić się do nich – oczywiście na swój dziecięcy sposób. Doskonale wie, jaki nastrój mają nauczycielki, bo spojrzenie i ton głosu mówią wszystko. I tu sprawy się komplikują...
Zły humor nauczycieli, groźby, kary, czarne punkty, uwagi w dzienniczku, słabe oceny nigdy nie dotyczą jej. Zawsze jednak są źródłem ogromnego stresu. Są potencjalną karą, zagrożeniem. Podobnie jak zapowiedzi testów i same testy.
Nauczyciele, pracując Z KLASĄ, według abstrakcyjnych KRYTERIÓW PODSTAWY PROGRAMOWEJ, bardzo często gubią z oczu dzieci...
Na szczęście często działa rozmowa. A to jej najbardziej brakuje mi w szkole jako rodzicowi.
Poszłam chyba do każdego nauczyciela mojego dziecka. Niestety, często nie były to miłe rozmowy, bo znaczyły mniej więcej tyle: "Pani / Pana sposób "egzekwowania" wiedzy czy umiejętności od dzieci (rygorystyczne ocenianie prac domowych, testy i sprawdziany) w moim domu oznaczają wieczorny stres, ból brzucha i poranny płacz. Proszę zostawić kij i stosować marchewkę. Tylko głaski, dobra atmosfera i zaufanie działają." Na szczęście zadziałały też i rozmowy...
Bardzo mi zależy na tym, żeby moje dziecko czuło się w szkole bezpiecznie, żeby było psychicznie bezpieczne i zaopiekowane. I nie musi mieć tablicy interaktywnej...
Brakuje mi też informacji dla rodziców: jak pracuje nauczyciel i dlaczego. Zwłaszcza ten dobry.
Nauczycielka mojej córki sprawdza ich postępy tak, że nawet o tym nie wiedzą; planuje im ciągle prace grupowe w zabawie i w ruchu (swoją drogą – we wspólnej pracy są bieglejsi niż dorośli wokół); zabiera ich do kina, muzeów, domów kultury; niezbyt często poprawia błędy; niezbyt często stawia oceny – chociaż nie powinna wcale, ale dla "przyzwoitości dziennikowej" daje jakieś punkty i naciągane A+; daje dzieciom czas... Bezcenne z mojego punktu widzenia.
Ale rodzice, prusko uczeni, chcą testów, dyktand i ocen... Rozumiem to. Chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Dobre wyniki na testach są miarą sukcesu. Niestety, znają taką szkołę, do jakiej sami chodzili. Dlatego – znowu – rozmowa jest bezcenna...
A metody? Są bardzo ważne. Oczywiście. Ale wtórne wobec poczucia bezpieczeństwa, zaufania, fascynacji tym, co wspólnie robimy...   


Autor artykułu: Marzena Żylińska. 

                                                   
http://eid.edu.pl/blog/wpis,odkrzeslowic_uczniow,1515.html

Kochani! Zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Iwona Puczko
 

96
Myśl i bądź kreatywny / 10 kroków do… bardziej kreatywnego życia na co dzień
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 17, 2014, 19:58:16 »
Jak czuć się bardziej panią lub panem własnego życia?
Jak mieć z niego więcej radości i poczucia, że to my je stwarzamy?


Oto prosty i sprawdzony przepis. Wypróbuj w dowolnej kolejności! Składniki można mieszać, a proporcje zmieniać według swojego uznania☺.

10 kroków

    1. Po pierwsze: Zrób coś inaczej niż zwykle. Nasz mózg potrzebuje stymulacji. Dostarcz mu jej. Pojedź do pracy inną drogą albo pójdź na piechotę. Umyj zęby lewą ręką (jeśli jesteś praworęczny). Włącz stację radiową, której nigdy wcześniej nie słuchałeś. Poczytaj książkę, która zupełnie nie jest w Twoim typie.
    2. Po drugie: Napisz bajkę. Daj się ponieść sile metafory. Stwórz swój świat, swoich bohaterów. Niech przeżywają rozmaite przygody, które doprowadzą do szczęśliwego zakończenia. Potem możesz przeczytać komuś tę bajkę i zapytać o wrażenia.
    3. Po trzecie: Potraktuj swoje dziecko jako nauczyciela. Masz dziecko albo dzieci? Podzielę się z Tobą cytatem z mojej ulubionej książki „Dary codzienności. Poradnik uważnego rodzicielstwa”(Myla i Jon Kabat-Zinn): „Dzieci są ucieleśnieniem tego, co najlepsze w życiu. Żyją w teraźniejszości. Są cudownym kwiatem, czystym potencjałem rodzących się możliwości, wcieleniem nowej energii życiowej, nadzieją. Są tym, czym są i dzielą się z nami swą żywotnością, wydobywając ją także z nas – jeżeli potrafimy uważnie słuchać ich wezwań.”
    4. Po czwarte: Nie odkładaj na później tego, co daje Ci radość i spełnienie. Jeśli masz nową płytę, włóż ją od razu do odtwarzacza, nie czekaj aż się zakurzy! Masz ochotę na chwilę wspomnień? – idź poszukać albumu ze zdjęciami z przedszkola. Nie jutro i nie w przyszły weekend, tylko teraz.
    5. Po piąte: Niech inni ludzie będą dla Ciebie inspiracją. Podchodź do każdego spotkania z prawdziwą ciekawością. Zapomnij na chwilę o swoich przekonaniach i oczekiwaniach wobec danej osoby. Pozwól sobie zobaczyć ją i usłyszeć taką, jaką rzeczywiście jest.
     6. Po szóste: Pójdź na internetową dietę. Odłącz się od sieci na jakiś czas. Parę godzin? Kilka dni? Sprawdź, jak to na Ciebie działa. Co robisz zamiast śmigania w wirtualnej przestrzeni.
    7. Po siódme: Posłuchaj muzyki barokowej Posłuchaj kompozycji takich artystów jak: Fryderyk Haendel, Arcangelo Corelli, Antonio Vivaldi, Jan Sebastian Bach , Francois Couperin, a kiedy skończysz internetową dietę, sprawdź w sieci, dlaczego Cię do tego namawiam.
    8. Po ósme: Przygotuj sobie coś pysznego do jedzenia To może być danie, na które od dawna masz ochotę i znasz doskonale jego smak albo takie, którego zdjęcie zafascynowało Cię na tyle, że postanowiłeś sprawdzić jak smakuje.
    9. Po dziewiąte: Zrób coś, co bardzo lubiłeś robić jako dziecko. Z jakiegoś powodu przestałeś robić coś, co dawno temu sprawiało Ci frajdę (np. głośno śpiewać, siedzieć wieczorem przy ognisku, zbierać i układać kamienie …) Przypomnij sobie, co to było, a potem sprawdź, czy jeszcze to lubisz.
    10. Po dziesiąte: Napisz swój własny przepis na ciekawe życie. Ty jesteś szefem swojego życia i najlepiej wiesz, co Cię w nim fascynuje. Zapisz swój przepis, może stanie się dla kogoś inspiracją

Dziś znalazłam ten przepis na stronie:
http://www.dojrzewalnia.pl/dojrzewalnia_roz/10_krokow_do/10_krokow_do_bardziej_kreatywnego_zycia_na_co_dzien.html

Kreatywność to nie jest cecha przypisana tylko pewnej grupie ludzi. Kreatywny jest każdy człowiek. Jak to ktoś wcześniej napisał na forum, w dzisiejszych czasach godne przeżycie każdego dnia wymaga od każdego z nas właśnie kreatywności.

Iwona Puczko

97
Nasza praca / Odp: Nauczyciele i mobbing, Aneta Zielińska-Sroka
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Emil dnia Wrzesień 17, 2014, 09:13:13 »
Bez względne dążenie do władzy, udowadnianie na siłę własnych nie uzasadnionych wartości, potrzeba  wzbudzenia szacunku na który w naturalny sposób się nie zasługuje. Słabi, mali, pozbawieni inteligencji ludzie usytuowani na stanowiskach dzięki układom, wazeliniarstwu, łapówkom, fałszywi do bólu, zniszczą każdego kto spróbuje wytknąć ich słabości i nieudacznictwo. Wszechobecna zawiść, zazdrość, emocjonalne szantaże.
Nie dziwcie się, żyjemy w takim kraju gdzie zupełnie inne kryteria są brane pod uwagę przy doborze kadry kierowniczej.
Przykro mi to pisać, ale aby ułatwić sobie życie i zapewnić względny spokój trzeba zabawić się w aktora, dać im to czego chcą, poznać ich słabości i sztucznie zapełnić tą pustkę w ich głowach.
Każdy inteligentny myślący człowiek poradzi sobie mobbingiem i trzeba z tego korzystać bo życie jest zbyt krótkie aby ciągle się bać.
Gratuluję pomysłodawcom forum kreatywni, zapowiada się obiecująco. Życzę aby wystarczyło wam sił i wytrwałości.
Na koniec. NIE BÓJMY SIĘ, jest o tym na forum bardzo ciekawy artykuł.
Emil.
98
Rodzice / Jak motywować swoje dziecko do nauki?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 16, 2014, 22:22:26 »
 Praktyka szkolna pokazuje, że uczniowie uczą się mechanicznie wtedy, kiedy nie znają celu i przeznaczenia wiedzy, gdy wątpią w jej wartość oraz zastosowanie w życiu. Dziecko, które nie otrzymało odpowiedzi na nurtujące je pytania typu: "Po co ja się tego uczę?", " Jak to wykorzystam? " zapoznaje się z nimi tylko powierzchownie, pamięta je krótko i nie jest w stanie ich zastosować, a nawet odtworzyć.
Co zatem powinien robić rodzic, kiedy musi stawić czoła takiej sytuacji?
W domu czeka go mnóstwo pracy. Przede wszystkim pokazywać dziecku cel uczenia się poszczególnych umiejętności. Małemu dziecku bardzo jasno można wyjaśnić cel nauki czytania – „ Ta umiejętność przyda ci się, kiedy chcesz sprawdzić w gazecie kiedy jest twoja ulubiona bajka”, albo: „Jak nauczysz się liczyć, będziesz mógł sprawdzić ile dni zostało do twoich urodzin”.
Warto obserwować swoje dziecko, poznawać jego zainteresowania i pasje, starać się wyczuwać jakie ma oczekiwania. Z drugiej strony konsekwentnie wpływać na proces uczenia się, kształtować umiejętności i przyzwyczajenia.

                                                                 

Jak je motywować?
Na motywację wpływa zarówno to jaki bagaż doświadczeń ma dziecko, jak również jego otoczenie. To one kształtują gotowość dziecka do uczenia się. Chcąc zrozumieć motywację naszego dziecka warto zwrócić uwagę na to, czy dąży do tego, czego pragnie i unika tego czego się obawia. Warto więc dowiedzieć się czy dziecko uczy się by mieć wiedzę, czy po to, aby uniknąć złej oceny. Ważne jest też to, jak mocno na coś pracuje oraz jak to przeżywa.
Skupmy się zatem na tym, by być nastawionym pozytywnie na wyłapywanie mocnych stron dziecka. Kiedy narysuje pierwsze szlaczki pochwalmy raczej zaangażowanie, zamiast krytykować zagniecioną kartkę. Będzie wtedy chętnie rysować, a zagniecenia z czasem znikną.
Pamiętajmy o tym, że dzieci lubią zasady i konsekwencje. Często się im to nie podoba, ale rosną szczęśliwsze, bardziej ambitne i lepiej przystosowane do życia. Zatem jeśli obiecamy mu coś w zamian za jego zaangażowanie w jakąś czynność pamiętajmy jak ważne jest dotrzymanie słowa.
Kiedy ponoszą porażkę, naszym zadaniem jest pokazać im jak ją przeżyć. Dom powinien być schronieniem, gdzie można "leczyć rany" i gdzie dziecko powinno być akceptowane bez względu na to, jaki popełniło błąd. Kiedy dostanie słaby stopień nie krzyczmy, ale też nie bagatelizujmy tego. Można powiedzieć dziecku: „Ta ocena pokazuje czego się jeszcze nie nauczyłeś i nad tym trzeba mocniej popracować”.
Zwróćmy uwagę na to by częściej chwalić niż krytykować. Z tego drugiego jednak nie rezygnujmy. Pamiętajmy jednak, aby krytyce poddawać działanie dziecka, a nie jego jako osobę. Naszym zadaniem jest umiejętnie korzystać z obu narzędzi wychowania i motywowania. W ten sposób dzieci nie będą bały się naszego niezadowolenia i nie zamkną się przed nami.
Przygotujcie wspólnie miejsce pracy
Ogranicz do minimum wszystko to, co może rozpraszać dziecko. Zadbaj o dobrą atmosferę podczas nauki – zdenerwowane czy przestraszone dziecko nie zapamięta zbyt wielu informacji. Pokaż mu, że ma w tobie oparcie i wierzysz w jego możliwości. Kiedy pomagasz swojemu dziecku w nauce staraj się odnosić do rzeczywistości to, co mu tłumaczysz, wspieraj się przykładami. Mobilizuj do samodzielnego wyszukiwania informacji i ich omawiania. Kiedy zupełnie sobie nie radzi z jakimś zadaniem pomóż mu, żeby zupełnie nie zwątpiło w siebie. Pokaż mu, że ty czasami też czegoś nie wiesz albo popełniasz błędy. Słuchaj uważnie tego, co mówi i nie przerywaj mu. To nauczy go szacunku do rozmówcy.
Postaraj się pokazać mu, że nauka może być pasjonującą wyprawą do tajemniczego świata, podczas której stanie się detektywem, naukowcem i czarodziejem. Jeżeli zaczniecie w ten sposób to macie szanse na to, że dziecko się usamodzielni w zdobywaniu wiedzy, będzie zmotywowane, a wasza relacja będzie oparta na zaufaniu.

Na pewno nie możemy mówić o motywacji pieniężnej. To droga donikąd.

NINTU - Pracownia psychologiczna

Artykuł na stronie : http://czasdzieci.pl/ro_artykuly/id,297ec6.html. Znajdziemy tu wiele ciekawych rzeczy, informacji. Zachęcam do odwiedzenia.

Iwona Puczko

99
Nasza praca / Zmiana paradygmatu nauczania
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Iwona dnia Wrzesień 16, 2014, 17:58:04 »
Sir Ken Robinson (ur. 4 marca 1950 w Liverpoolu) – jest uznanym w skali światowej pisarzem, mówcą i doradcą, liderem w dziedzinie rozwoju kreatywności, innowacyjności i zasobów ludzkich. Współpracował z rządami państw w krajach Europy i Azji, z międzynarodowymi agencjami, firmami z Fortune 500, narodowym i stanowym systemem edukacji USA, organizacjami non-profit i z niektórymi wiodącymi światowymi organizacjami kulturowymi: Komisja Europejska, UNESCO, Rada Europy, Royal Shakespeare Company, Liverpool Institute for Performing Arts, Royal Ballet, Hong Kong Academy for Performing Arts czy Education Comission of the States. 
Mieszka w Los Angeles ze swoją żoną Marią-Teresą (z domu Watts) oraz dwójką dzieci: Jamesem oraz Kate.
Urodził się w Liverpoolu w Anglii, jako jeden z siedmiorga dzieci w rodzinie robotniczej. Uważa, że to jego wspaniała rodzina zainspirowała go do bycia dożywotnim adwokatem edukacji.

http://www.youtube.com/v/_wxcXd5Cnv8&fs=1&wmode=transparent   

Więcej o jego przekonaniach, zasadach, poglądach na stronie:
http://www.kenrobinson.pl/

Jestem fanem sir KENA.  :)  Na wiele spraw związanych z edukacją mamy podobne lub takie same poglądy. Polecam jego twórczość, równie wspaniałą jak osobowość.


Iwona Puczko
100
Rodzice / Odp: Wrzesień i zebranie z rodzicami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez malowina dnia Wrzesień 16, 2014, 15:22:55 »
Taka sytuacja którą opisała pani Ania jest już rytuałem każdego rozpoczynającego się roku szkolnego. Najprościej by ująć że taki klasowy zespół rodziców jest taką mini sytuacją odwzorowującą naszą całą sytuację w kraju.
To powinno być bardzo prosto ustalone. W chwili zapisania dziecka do szkoły rodzicowi wręcza się regulamin który jasno i czytelnie ustala zasady panujące w danej placówce, określa twardo i czytelnie konsekwencje jakie wynikają w razie jego nie przestrzegania, prosi się o czytelny podpis obojga rodziców lub opiekunów i zachowuje w aktach szkoły. Myślę że  to bardzo pomogłoby nauczycielowi dając podstawę egzekwowania ustalonych zasad.
Ale wszyscy wiemy jak praktycznie to działa. Możliwe że są tacy rodzice którzy właśnie w takich sytuacjach mają jedyną okazję zaistnieć i choćby w najmniejszym stopniu zademonstrować swoją ważność.
Dobrze że poruszony został ten temat. Jestem bardzo ciekawa jak to się odbywa w innych szkołach i czy wszędzie są takie problemy.
Strony: 1 ... 8 9 [10]