Wspomnień czar

  • 0 replies
  • 1865 views
*

Offline Iwona

  • *****
  • 145
  • +24/-1
Wspomnień czar
« dnia: Styczeń 09, 2014, 22:19:43 »
 Jestem nauczycielem nauczania początkowego.
 Pamiętam, że kiedy sama zaczęłam uczęszczać do pierwszej klasy, niezły był ze mnie łobuz. Ganiałam po szkole jak szalona. Wtedy jeszcze przerwy można było spędzać przy dobrej pogodzie na dworze. Tak szalałam, że pewnego dnia potknęłam się i runęłam jak długa, po drodze brodą zaliczając każdy kamienny schodek prowadzący na dwór. Nawet nie bardzo pamiętam reakcję nauczycielki, bo broda była cała zdarta ze skóry. Bolało i bardzo bałam się reakcji moich rodziców. Pani była bardzo niezadowolona. Tego dnia przyszedł odebrać mnie ze szkoły tato.  Niewiele co mówił do mnie. Za to porządną burę dostałam w domu od mamy, której było wstyd, że jej dziecko, córka tak się zachowuje. Ale to zdarzenie podziałało na mnie w ten sposób, że od tego dnia stałam się nadzwyczaj grzeczną uczennicą (może aż za bardzo grzeczną).

Szkoła była drewniana, w kształcie litery L. Żeby przejść z jednego skrzydła do drugiego trzeba było wychodzić na dwór. Nie było szatni, ubrania wieszało się w sali na wieszakach. W jednym kącie sali stał  murowany piec. Zimą kiedy w nim palono, blisko niego było ciepło, nawet gorąco, ale czym dalej od niego tym zimniej. Nie pamiętam, ilu uczniów liczyła moja klasa, ale dużo. Siedzieliśmy w drewnianych ławkach, blat każdej był pochylony ukośnie w kierunku ucznia. Było w niej miejsce na kałamarz z atramentem, oraz wgłębienie na drewniany piórnik. Książki i zeszyty nosiliśmy w tornistrze. Pamiętam lekcje kaligrafii - pięknego pisania, lekcje matematyki, gdzie obliczaliśmy bardzo dużo przykładów. Szybko nauczyłam się samodzielnie czytać i to była najwspanialsza chwila, kiedy nie musiałam już prosić mamy, aby mi coś poczytała. Brałam dowolna książkę i czytałam. Pani nauczycielka sprawdzała nasze prace czerwoną kredką, bo nie było jeszcze długopisów, ale żadnemu dziecku w tamtych czasach nigdy nie przyszło do głowy, by wytrzeć wpis, lub go poprawić. Słowo pani było święte. Zajęcia fizyczne prowadzone były na dużym, szerokim korytarzu, sali gimnastycznej nie było jeszcze. Za to była scena, na której odbywały się akademie. Wchodziło się na nią z jednej z sal. Wszyscy uczniowie obowiązkowo musieli nosić fartuszki szkolne z przyszytą do nich tarczą szkoły. Każdy fartuszek miał biały kołnierzyk. Uczyliśmy się przez sześć dni w tygodniu, nie było wolnych sobót. Po powrocie do domu i odrobieniu zadań domowych, czas spędzało się na dworze. Nie było programów telewizyjnych, więc pozostawały książki i zabawa na powietrzu. Często bawiliśmy się, wymyślając całą akcję. Jako starsze dzieciaki) czytaliśmy książki o Indianach a potem tak się bawiliśmy jakbyśmy byli bohaterami książek. I muszę przyznać, że to była fantastyczna zabawa. Człowiek rozwijał kreatywność, umiejętności komunikacyjne, uczył się współdziałania w grupie, obowiązkowości.

A jak dziś spędzają czas uczniowie, co robią...?









 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:


Pytanie anty-spamowe:
Przepisz nazwę
kreatywni
pomijając samogłoski: