KREATYWNI
   

"Nawałnica" pozorów

Offline aolczak

  • *
  • 12
  • +31/-0
"Nawałnica" pozorów
« dnia: Wrzesień 23, 2014, 11:16:10 »
Być może aura za oknem skłania do przelania na "papier" myśli nagłych,nieposkromionych,dławiących.I nie mam pojęcia czy ten wpis będzie odzwierciedleniem kreatywnego myślenia,z pewnością będzie autentyczny.Chyba każdy z nas miewa czasem tzw.gorsze dni,kiedy smutek,poczucie bezsensu,bezradności dominują nad resztą powodując ból niefizyczny.Przecież życie nieustannie stawia przed nami rozmaite przeszkody,próbuje nakierować na inne tory,wybieranie innych dróg,poszukiwanie nowych ścieżek,drogowskazów.A my z przerażeniem w oczach rozglądamy się wokół,szepcząc cichutko prośbę o konkretniejszy znak,pewniejszą wskazówkę,żeby wychwycone ukradkiem promyki szczęścia okazały się pewnością nad pewnościami i tylko NASZYMI.
Czasem odnoszę wrażenie,że los uwziął się na mnie całą swą mocą,że prowokuje do walki i istotnie chwilami dochodzi między nami do "rękoczynów".Są także niestety momenty,gdy upadam,podnoszę się,ale z większym wysiłkiem i coraz słabsza.Potrafię się do tego przyznać.Wiem,że jedynym kołem ratunkowym dla siebie mogę być ja sama.
Niekiedy patrząc na mijanych przechodniów na ulicy zastanawiam się czy odczuwają podobnie.Ktoś może pomyśleć:nieszczęśliwa,początki depresji,nienormalna.A ja odpowiadam LUDZKA.Dziś buntuję się przeciwko pozorom i pozorantom.To już chyba zakrawa na chorobę cywilizacyjną.Zetknęłam się w swoim życiu z wieloma ludźmi.Kilkoro uważałam wtedy za przyjaciół,traktowałam jak rodzinę.Podobno to nie więzy krwi ją tworzą.Wychodzę z podobnego założenia,natomiast w stu procentach zgadzam się z powiedzeniem,że z rodziną najlepiej wychodzi się na...Chyba wszyscy mamy to "wykute" w pamięci.Ówcześni "przyjaciele" otworzyli mi oczy na pozory:szczęścia,niezależności,zadowolenia z życia bez jakiegokolwiek buntu przeciwko niemu.Czas "wydobył" prawdę z tych słów rzucanych tylko na wiatr jak wynikło w działaniu.
Dlaczego nie przyznajemy się do swoich bolączek i słabości?Dlaczego nie potrafimy pokazać prawdziwych siebie i nawet w obliczu przyjaźni ukazujemy tylko fałszywe oblicza?Wciąż poszukuję odpowiedzi.Pomyślałam dzisiaj o mojej dawnej "przyjaciółce".Nigdy w życiu nie przyznałaby się do podobnych dni jak mój dzisiejszy i nawet pod groźbą najcięższych tortur nie ujawniłaby swoich prawdziwych myśli i odczuć.Jest to absolutnie zrozumiałe,gdy mamy do czynienia z przypadkowym rozmówcą,ale nie gdy w grę wchodzą bliskie relacje.Co ludzie chcą udowodnić takim zaprzeczaniem?Ukryć swoje słabości jako człowieka?Tylko po co?
Chyba to samo tyczy się więzów rodzinnych,a nawet małżeńskich.W dzisiejszych czasach więź rodzinna jest bardzo często sztucznie podtrzymywana.Ten cały kult rodzinności,wielopokoleniowych spotkań,pełnych plastikowych uśmiechów,skrywających frustrację,wzajemną niechęć i emocjonalny rozkład.Niektórzy uważają,że należy stwarzać chociaż pozory bycia rodziną.Ktoś mi tak kiedyś powiedział podczas rozmowy na ten temat.Zadałam pytania:po co udawać?po co zmuszać się do tak sztucznych relacji całkowicie wbrew sobie?Zapewne byłoby tyle opinii ilu ludziom by to pytanie zadać.W przypadku małżeństw bywa podobnie.Są przypadki,gdy z jakichś powodów ludzie decydują się,a może adekwatniejszym słowem będzie-skazują się,na życie pod jednym dachem,a polega ono na życiu osobno,smutnie,samotnie.Pozbawiają się naturalnej potrzeby spełnienia i poczucia bliskości.I oczywiście,pozornie,uchodzą w oczach innych za normalną,szczęśliwą rodzinę.
Zdecydowanie nie są to życiowe drobiazgi do ogarnięcia między poranną kawą,a popołudniowym ziewnięciem.Jaką postawę przyjąć?Odciąć się od tego co ciąży jak ołowiane buty?A może nie poddawać się i wciąż szukać autentyczności nie przysypanej warstwą pozorów?Albo po prostu pójść na skróty i wtopić się w tło?Po to jedynie by POZORNIE,naturalnie,poczuć się lekko i dobrze?

dan

Odp: "Nawałnica" pozorów
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 24, 2014, 19:29:52 »
Bardzo uważnie przeczytałem to co napisałaś. Jest w tym co piszesz wiele smutku, goryczy i rozczarowania z życia. Długo zastanawiałem się jak to wszystko o czym napisałaś ma się do kreatywności. Kreatywność ? czy to może oznaczać również że możemy kreować swoje własne życie po to żeby jakoś przetrwać. Nasuwa mi się pytanie jak korzystać w tkwiącej w każdym z nas wrodzonej kreatywności kiedy wszystko co nas otacza jakby temu całkowicie przeczy, wyzwala jakieś nie określone lęki i bezlitośnie sprowadza na ziemię. Bliski jestem stwierdzenia że sposób wdrażania w życie własnej kreatywności w realnym życiu bardzo szybko wielu zniechęci na samym starcie. Trudno uwierzyć w coś co nie przynosi natychmiastowych efektów, trudno uwierzyć w coś co jest tylko mglistym marzeniem naszej wyobraźni, a jeszcze trudniej jest przełamać się i bezwzględnie wprowadzać swoje pomysły w życie. Wielu z nas godzi się na życie skromne, pełne wyrzeczeń ale w miarę przewidywalne. Wybieramy poczucie bezpieczeństwa, nawet na granicy przetrwania, godzimy się na wszystko aby tylko tego nie zmieniać, aby tylko nie było gorzej. To jest strach, to jest zwątpienie w siebie i swoje możliwości, to jest lęk przed niewiadomym, to jest większości z nas i jestem przekonany że nic się nie zmieni na lepsze, wręcz przeciwnie, trwanie w pozornym poczuciu bezpieczeństwa jest lepsze od podejmowania wyzwań, odważnego działania, ryzykowania. Czyżbyśmy wątpili w swoją kreatywność? a może się jej najzwyczajniej w świecie boimy.
Może warto zawsze pamiętać żę naszego życia nikt za nas nie przeżyje, tak na prawdę nikt nam nic nie da i niczego nie zagwarantuje. Możemy liczyć tylko na siebie a reszta jest sprawą dokonywanych wyborów. Tego powinny uczyć nasze szkoły, to powinno być priorytetem kształcenia. Sama nabyta wiedza jest nic nie warta kiedy nasze dzieci nie będą wiedziały jak ją wykorzystać w dorosłym życiu.

 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:


Pytanie anty-spamowe:
Przepisz nazwę
kreatywni
pomijając samogłoski: